Pan Jezus przyszedł z orędziem Miłosierdzia Drukuj
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
środa, 02 marca 2005 21:59

Z życia misjonarzyChciałbym podzielić się wydarzeniem, jakie miało miejsce w mojej poprzedniej parafii w Neragaimie. Pewnego dnia przyszedł do mnie jeden z "moich" katechistów (świecki lider kościelny) i opowiedział co zdarzyło się w jednej z wiosek.

Powiedział, że kilku starszych ludzi, mieszkających w jednym z domów klanu (są to domy bez okien, mają tylko drzwi) widziało światło u wejścia.

Kiedy się przybliżyli, mieli zobaczyć Pana Jezusa, takiego jak jest namalowany na obrazie "Jezu ufam Tobie". Katechista mówił, że oni chcą, bym do nich przyszedł i pobłogosławił dom, który właśnie zbudowali. Miał on służyć tej małej wspólnocie jako dom modlitwy. W kościele na stacji bocznej, do której ci ludzie zwykle chodzą na Msze św. czy nabożeństwa dawno już zawiesiłem obraz Jezusa Miłosiernego i miałem tam iść z rekolekcjami, by im wytłumaczyć ...

... to nabożeństwo, ale nadmiar prac w naszej parafii jakoś mi to uniemożliwiał. Wydarzenie to uznałem więc za doskonałą okazję, by pójść do tych ludzi z orędziem miłosierdzia, objawionym św. Faustynie.

Kiedy wszystko w wiosce było już gotowe, wybrałem się do nich. Jest to miejsce oddalone od stacji głównej o ok. 20 km, usytuowane na wysokiej górze. Pojechałem tam, ale samochód musiałem zostawić w pobliżu kościoła na stacji bocznej. Rozpocząłem godzinny marsz na górę. Kiedy zbliżałem się do szczytu, ujrzałem pięknie udekorowany na tę okazję dom modlitwy i całą wspólnotę w komplecie, cierpliwie oczekującą mojego przybycia.

Po krótkim odpoczynku przystąpiłem do wysłuchania spowiedzi, do której katechista przygotował ludzi. Następnie odprawiłem Mszę św., w czasie której wyjaśniłem istotę nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, objawionego siostrze Faustynie, mówiłem o obrazie i koronce, ucząc jak ją należy odmawiać. Wszyscy się cieszyli, wierząc, że Pan Jezus i do nich przyszedł z orędziem miłosierdzia. Po Mszy św. pobłogosławiłem dom modlitwy, który otrzymał imię Bożego Miłosierdzia, i rozdałem broszurki z krótką historią życia s. Faustyny, wytłumaczeniem istoty nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego i tekstem koronki. Zawiesiliśmy też duży obraz Jezusa Miłosiernego, by odbierał tam cześć i obdarzał tych prostych ludzi swoim miłosierdziem.

Na zakończenie, jak nakazuje papuaski obyczaj, odbył się wspólny posiłek. Kiedy powoli szykowałem się do powrotu, właśnie zbliżała się godzina trzecia, więc wspólnie odmówiliśmy koronkę, prosząc Boga o miłosierdzie dla nas i dla całego świata.

Pozostał powrót do domu. Wracałem z wielką radością, że w kolejnym miejscu Pan Jezus Miłosierny będzie mógł udzielać swoich łask tym, którzy mu ufają i starają się czynić miłosierdzie swym braciom i siostrom.

Ks. Jan Rykała SAC