Sanguma Drukuj
Wpisany przez Ks. Jacek Bilik SAC   
wtorek, 01 marca 2005 23:01

Z życia misjonarzyPracę ewangelizacyjną często utrudniają misjonarzom tradycyjne wierzenia czy zwyczaje plemienne. Jednym z nich jest, bardzo powszechny w Papui Nowej Gwinei, zwyczaj obwiniania za wszystkie nieszczęścia człowieka rzucającego śmiertelny urok, nazywanego tu sangumą także śmiertelna klątwa (której spełnienia najczęściej dopomaga człowiek, rzucający tę klątwę).

Dla wielu Papuasów niewytłumaczalna jest śmierć ? jeśli ktoś umiera, to znaczy, że został na niego rzucony urok przez sangumę. To bardzo niebezpieczny zwyczaj, gdyż Papuasi uważają, sangumę trzeba zabić. Często zdarza się, że człowiek niewinny zostaje oskarżony o bycie sangumą, a następnie zabity, chyba że zdoła uciec.

Był w naszej diecezji taki przypadek, że do bardzo chorego dziecka podeszła stara kobieta i wzięła je na chwilę na ręce. Dziecko zmarło, a kobieta została oskarżona, że jest czarownicą, mimo iż wszyscy wiedzieli, iż dziecko nie miało ...

... szans przeżycia. Ojciec dziecka, na targu, przy setkach ludzi, oblał tę kobietę benzyną i podpalił. Nie było nikogo, kto odważyłby się ująć za niewinną osobą.

Są ludzie, którzy sterują takimi sytuacjami, bo mają z tego określone korzyści lub załatwiają prywatne porachunki. Jeśli zdarzy się wypadek, to nie znaczy, że ktoś źle prowadził samochód lub przyczyną był defekt pojazdu. Trzeba znaleźć winnego ? jest nim oczywiście sangumą.

Ostatnio w jednej z naszych parafii doszło do tragicznego wypadku. Kierowca, który nie chciał jechać, bo ciężarówka miała niesprawne hamulce, został zmuszony do jazdy. Wsiadło kilkadziesiąt osób. Kiedy jechali z góry, nie zadziałały hamulce i samochód uderzył w skałę. Zginęło kilka osób, kilkanaście zostało rannych.

Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że w wiosce, z której pochodzili ci ludzie, jeden z mężczyzn został oskarżony, że jest sangumą i to on spowodował wypadek. Chciano go zabić, ale uchylił się przed ciosem maczety. Został ranny w ramię, uciekł. Trafił do szpitala. Nie może wrócić do wioski, bo oskarżenie dalej na nim ciąży i gdyby wrócił ? na pewno zostałby zabity.

Chociaż postępowanie takie jest bezprawne, rząd i policja nie okazują zainteresowania tym problemem. A jest on coraz poważniejszy. W naszej diecezji było w ostatnim czasie ok. 40 takich przypadków.

Ks. Jacek Bilik SAC