Matka Boża zwycięża Drukuj
Wpisany przez Ks. Jacek Bilik SAC   
czwartek, 07 maja 2009 15:47

Z życia misjonarzyW Papui Nowej Gwinei działa ogromna liczba sekt. Co roku powstają nowe o coraz to bardziej wymyślnych i egzotycznych nazwach. Oczywiście pierwszym celem ich ataków jest Kościół Katolicki. Jest on największym Kościołem w Papui ? skupia najwięcej członków ? toteż w nim sekciarze szukają najpierw nowych wyznawców.

Tym, co w sposób szczególny pobudza sekciarzy do agresji jest kult maryjny. Chyba nigdzie w świecie nawiedzeni sekciarze nie potrafią używać takich epitetów pod adresem Maryi jak w Papui. Słów tych nawet nie godzi się przytaczać. Pastorzy posuwają się do niszczenia figurek, a tym, którzy przychodzą do ich sekt z Kościoła Katolickiego nakazują zniszczenie różańca i obrazów religijnych.

W sposób szczególny przodują w tym Adwentyści Dnia Siódmego, być może dlatego, że dla nich jedyną i główną prawdą wiary jest świętowanie szabatu ...

... czyli soboty, a dla nas sobota to dzień maryjny, więc Matka Boża przeszkadza.
Jednakże Matka Boża przeszkadza im przede wszystkim dlatego, że potrafi przyciągnąć do Chrystusa wielu ludzi, którzy kiedyś się od Niego odwrócili. Papuasi dostrzegają też wiele znaków, które świadczą, że kto walczy z Matką Bożą ten przegra i zostanie podeptany jak wąż, którego Maryja miażdży swoimi stopami na wielu figurkach i obrazach.

W diecezji Wewak, gdzie pracujemy, krąży historia jednego z pastorów, który publicznie zniszczył figurkę Maryi i kilka dni późnie został po pijanemu rozjechany przez samochód.

W parafii Warabung jedną ze szkół katolickich opanowali sekciarze. Pierwszą czynnością, jaką wykonali w tej szkole było wyrzucenie symboli katolickich. Ludzie z pobliskiej wsi znajdowali później w buszu lub kunaju (wysokie trawy) figurki Maryi i podarte obrazy religijne. Pewnego dnia tylko nad tą szkołą przeszła trąba powietrzna niszcząc budynki szkolne i powalając domy nauczycieli. Sąsiednia wieś została nietknięta, a szkołę zamknięto.

W parafii Roma pewnej nocy, ktoś ukradł figurkę Matki Bożej z parafialnej groty. Kiedy kilkanaście dni później wypalano kunaj w pobliżu stacji misyjnej, zauważono, że jedna kępa trawy pozostała nietknięta przez ogień. Kiedy ludzie podeszli obejrzeć to miejsce, znaleźli tam skradzioną figurkę.

W tej samej parafii jeden z adwentystów obrzucił niewybrednymi epitetami Maryję i wędrujących z jej wizerunkiem wiernych ? kilka dni później załamała się pod nim palma betelowa (buai) i spadł na ziemię, łamiąc sobie kręgosłup.

Trzeba zaznaczyć, że dla wielu te historie to tylko zbieg okoliczności, ale dla Papuasów jest to widoczny znak dawany tym, którzy chcą walczyć z Matką Bożą.

W sposób szczególny działanie Matki Bożej jest widoczne w trakcie corocznych procesji z Jej figurką w październiku. Takie procesje są organizowane w wielu parafiach i mają pomóc ludziom zrozumieć udział Maryi w dziele odkupienia, jak też zachęcić do modlitwy różańcowej.
Tak też działo się w parafii Roma, gdzie procesje zazwyczaj mają szczególny charakter, bo są okazją do zamanifestowania wiary wobec tych, którzy nie należą do Kościoła Katolickiego.

W tym roku takie procesje odbywały się przez pierwsze 3 tygodnie października. Najpierw w każdej wiosce ludzie wędrowali od rodziny do rodziny, chociaż w realiach papuaskich stosowniejsze byłoby stwierdzenie od klanu do klanu. Było to jednak preludium do głównego wydarzenia października, jakim były procesje od wioski do wioski. Przez cały ostatni tydzień każdego popołudnia ludzie gromadzili się w jednej z wiosek, gdzie najpierw miała miejsce spowiedź, a następnie Msza św., po której wszyscy ruszali w procesji do kolejnej wioski.

Codziennie kilkaset osób gromadziło się na procesji. Z gałązkami palmowymi w rękach, ze śpiewem na ustach i modlitwą różańcową parafianie z Romy manifestowali swoją wiarę i miłość do Matki Bożej.

Wędrówka nie kończyła się tylko na zaniesieniu figurki do kolejnej wioski, bowiem w każdej wiosce czekał na przybyłych posiłek, a później przez całą noc ludzie trwali w tej wiosce na modlitewnym czuwaniu, połączonym z naukami o Matce Bożej, przygotowanymi przez liderów parafialnych.

W swojej wędrówce po parafii Matka Boża odwiedziła także wioskę Sagisi, gdzie katolicy są zdecydowaną mniejszością. Niemniej licznie przybyli parafianie z innych wiosek i modlili się wspólnie z tą niewielką grupką katolików.

Warto podkreślić, że doszło do zbliżenia, chociaż może jeszcze nie do pełnego pojednania, dwóch wiosek Suambokum i Kwimbu. Te wioski od 2 lat były w stanie wojny o ziemię. W wyniku tego konfliktu jeden mężczyzna z Suambokum został zastrzelony. Dopiero przy okazji wędrówki z figurką Matki Bożej ludzie z Suambokum zanieśli figurkę do Kwimbu i pierwszy raz po ponad 2 latach wioski te się odwiedziły. To wydarzenie sprawiło, że wielu ludzi z Kwimbu i Suambokum się popłakało, kiedy spotkali się razem.

Tym razem przy okazji procesji maryjnych nie było żadnych ekscesów ze strony sekt.
W poprzednich latach sekciarze potrafili obrzucać wyzwiskami wędrujących katolików. Zdarzyło się, że zakopywali na drodze gałęzie z pokaźnymi cierniami i wielu ludzi, zazwyczaj chodzących bez butów, poraniło sobie nogi. Chyba w końcu stwierdzili, że ich działania przynoszą skutek odwrotny do zamierzonego, więc w tym roku wielu przedstawicieli z różnych sekt pojawiało się, aby wraz z katolikami witać Matkę Bożą w swojej wiosce i nawet razem z nimi odmawiali różaniec.

Jednakże tam, gdzie dzieje się coś dobrego, zły duch też chce zamieszać.
W czasie, gdy setki wiernych wędrowało z Matką Bożą i całymi nocami modliło się w poszczególnych wioskach, w jednej z wiosek kilku ludzi postanowiło zorganizować pogańskie święto mami (jedna z odmian ziemniaków papuaskich). Jest to zwyczaj zanikający, gdyż do wielu ludzi przemówił nie tyle argument wiary, co finansowy ? takie święto pociąga za sobą duże koszty związane z zakupem świń, które są nieodzownym elementem święta. Ci pogańscy liderzy mieli niemały problem ze znalezieniem kobiety, która by towarzyszyła przy śpiewach i tańcach pogańskich. W końcu jednak znaleźli w jednej z wiosek niewidomą babcię, którą usadzili na krześle i wokół niej tańczyli.
Całymi nocami rozlegały się z tej wioski odgłosy garamutów i kundu. Jednakże organizatorzy nie mogli uznać tego święta za udane, gdyż większość ludzi była zaangażowana w procesje maryjne. Chcieli rywalizować z Matką Bożą, więc przegrali.

W ostatnią niedzielę października na uroczystej Mszy Świętej nastąpiło zakończenie procesji maryjnych. Takie tłumy ludzi zazwyczaj gromadzą się jedynie w największe święta kościelne, jak Boże Narodzenie i Wielkanoc. Wspólnie dziękowaliśmy Bogu za łaski otrzymane w październiku i modliliśmy się w tych wszystkich intencjach, jakie parafianie kierowali do Matki Bożej w ciągu całego miesiąca.

Po Mszy Świętej figurka została uroczyście przeniesiona do parafialnej groty, gdzie zazwyczaj gromadzą się ludzie przychodzący modlić się na różańcu i gdzie będzie stała do kolejnych procesji za rok.

Maryja zwycięża, gdyż prowadzi ludzi do swojego Syna Jezusa Chrystusa.

Ks. Jacek Bilik SAC