Miesiąc październik i 8 grudnia Drukuj
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
niedziela, 23 grudnia 2007 17:49

Z życia misjonarzyStało się już tradycją, iż w miesiącu październiku w parafiach gdzie pracujemy, zgodnie z polską tradycją, różaniec jest w centrum życia zarówno parafii jak i każdej wioski. Przez 31 dni miesiąca października każdego dnia figurka Matki Bożej wędruje z wioski do wioski, gdzie w miejscu spotkań ludzie gromadzą się na modlitwie.

Jak wiele cudów nawróceń i wysłuchanych próśb, zdaża się w tym miesiącu, wie tylko Jeden Bóg.

Nie brak też humorystycznych zdażeń na tle "cudu". W parafii Roma miała się rozpocząć Msza ostatniego dnia miesiąca października wieńcząca wędrówkę z figurką. Kościół pękał w szwach w oczekiwaniu na przybycie figurki Matki Bożej z ostatniej wioski. Wtem wszyscy ludzie jakby w popłochu przed trzęsieniem ...

... ziemi wybiegają z kościoła. Proboszcz zdezorientowany pyta się co się stało. Ludzie odpowiadają: cud, pater. Zdażył się cud!!!!! Matka Boża (figurka w grocie znajdującej się obok kościoła) podniosła nogę i ma ją zgiętą w kolanie. To znak, że naprawdę wędrowała z nami.

Po owym "cudzie", parafianie oglądali wszystkie figurki Matki Bożej zwracając szczególnie uwagę na Jej nogi. Do dziś nie potrafią wyjaśnić czy cud miał miejsce czy nie. Taka to jest prosta wiara papuaska oczekująca cudu.

W sąsiedniej parafii Warabung podobna sytuacja miała miejsce, choć już nie taka radosna. W wiosce oddalonej około 4 godziny marszu od stacji jest katolicka szkoła. Zarząd szkoły, w którym w głównej mierze znajdują się osoby z innego lotu (wyznania), potajemnie zabrali figurkę Matki Bożej ze szkoły i wyrzucili w busz. Dwa tygodnie po tym zdażeniu, przeszła trąba powietrzna powalając doszczętnie wszystkie domy nauczycieli i klasy, w których odbywały się lekcje, tylko nad tą szkołą wioska została nietknięta. Cud? Z pewnością znak dla mieszkańców wioski i zarządu szkoły.

8 grudnia, w Święto Niepokalanego Poczęcia członkowie Legionu Maryi (coś jak Żywy Rożaniec w Polsce) mają zakończenie roku działalności swojej grupy. Zazwyczaj po uroczystościach w kościele odbywa się piknik na świeżym powietrzu. Ks.Jacka powaliła malaria jakiej nie miał od 11 lat. Pojechałem do Jego parafii Warabung, a na miejscu, ks. Jan miał pieczę nad uroczystością w Boram i jedzeniem zoganizowanym na plaży. W Warabung została poświęcona nowowybudowana grota Matki Bożej tuż przy kościele. Zatem okazja do świętowania była tym większa. Prawie cały dzień trwało przygotowanie jedzenia dla ponad 300 ludzi. Ślinka ciekła, ale wszyscy cierpliwie czekali. Padły dwie świnie, wszystkie ziemniaki i banany ze stacji zostaly ugotowane, upieczone i zjedzone. Nawet dla chorego proboszcza przeznaczona została noga "wieprzka" upieczona na ognisku.

 

Tak więc ponownie Matka Boża odnowiła wiarę w naszych parafiach i pojednała ludzi przy wspólnym przygotowaniu uroczystości i suto zastawionym "stole". Coś dla ducha i coś dla ciala.


Ks. Paweł Kotecki SAC