Z tropikalnymi pozdrowieniami z Boiken... Drukuj
Wpisany przez Ks. Krzysztof Morka SAC   
poniedziałek, 03 grudnia 2007 08:38

Z życia misjonarzy... "Coś" drgnęło!
Dotyczy to ludzi, wśród których pracuję. Już jest coraz więcej takich, którzy się przekonują, że nie jestem wśród nich "dla samego siebie", że nie rzucałem im pustych słów i obietnic, zaczynają dostrzegać, że mi na nich zależy i że "na serio" traktuję to, co robię.


Raduję się tym i na nowo napełniam nadzieją, że może się "coś" uda!
A jest to chyba zasługa tego, że jest już trochę widać.
Odnowiłem już na Stacji dom, w którym mieszkam. Jest czysto, jasno, robaki nie wlatują już do środka, nie obawiam się już sandepitów (ukąszenie jest bardzo bolesne), zabezpieczyłem dom na kilka najbliższych lat. Można więc żyć, mimo, że w dalszym ciągu nie mam lodówki ani kuchni.

A i w kościele zostały już odnowione cztery ołtarze, ponad 50% malowideł - nałożona nowa farba na fresk za tabernakulum, prezbiterium zmieniło wygląd i jest bardziej "sakralne". W najbliższym czasie będziemy zmieniać płyty nad ołtarzem głównym.

A to dlatego, że niektórzy ludzie nie pozostali ...

... obojętni na moje prośby o ratowanie Stacji w Boiken. Niech Bóg im za to wynagrodzi sowicie.

Miejscowi ludzie dostrzegli to, i sami - choć jeszcze z dystansem - próbują pomagać na swoje możliwości.

A i w pracy pastoralnej zakończyłem już wszelkie Inservisy i Kursy przygotowujące do przeżywania 100-nej Rocznicy przybycia Pierwszych Misjonarzy. Nawet są już poczynione pewne przygotowania do obchodów tego Jubileuszu. Wydarzenie niemałe, bo przecież pierwsze w tej Diecezji.

Bóg daje mi jeszcze siły i zdrowie, więc będę kontynuować pracę... oczywiście na miarę możliwości i zasobów. Jak wyjdzie?..... pożyjemy, zobaczymy.

Jak zawsze proszę o pamięć i modlitwę.
Z Bogiem - Ks. Krzysztof Morka SAC