Inicjacja - zwyczaj, który zaginął Drukuj
Wpisany przez Ks. Piotr Czerwonka SAC   
niedziela, 11 marca 2007 16:42

Z życia misjonarzyInicjacja, czyli wprowadzenie młodego człowieka w społeczność dorosłych, była mocnym i ważnym zwyczajem (tzw. kastomem), podczas którego młoda dziewczyna czy młody chłopak przechodzili barierę między wiekiem dziecka, podległym rodzinie, a wiekiem wejścia w dorosłość oraz problemy swoich rodzin i klanów.

Inicjacja dziewczyny odbywała się, gdy dziewczyna miała pierwszą miesiączkę. Inicjacja chłopaków miała miejsce w trochę późniejszym wieku (około 18 lat). Można powiedzieć, że inicjacja dziewczyny dokonywała się indywidualnie i była wydarzeniem bardziej dla rodziny, natomiast inicjacja chłopaków odbywała się zbiorowo i była wydarzeniem dla całej wioski, a nawet dla sąsiadów z innych wiosek, szczególnie tych zaprzyjaźnionych.

Inicjacja dziewczyny przebiegała następująco: gdy miała pierwszą miesiączkę, szła do domu rodzenia (specjalny dom oddalony ok. 10 metrów od domu ...

... mieszkalnego) i tam przebywała około tygodnia. W tym czasie została pouczona przez starszą kobietę (ciotkę lub matkę) o tym, co się stało oraz o roli i zadaniach kobiety w rodzinie i społeczności wioskowej. W czasie tego tygodnia pościła. Ponadto została poddana nacinaniu skóry (na ramionach, piersiach i brzuchu). Po nacięciu, do wykonania którego używano ostrego bambusa, zalewano świeże rany wodą kokosową jako lekarstwem dezynfekującym i zasuszającym rany.

Samo nacinanie było dla dziewczyny sprawdzeniem odporności na ból i , sprawdzeniem odwagi oraz... pracowitości (odporność na ból to też symbol pracowitości!) i oddania się trudnościom życia rodzinnego. Ponadto pozostała "pamiątka" na całe życie.

Po kilku dniach, gdy rany się trochę zabliźniły, dziewczyna wychodziła na zewnątrz, a wtedy mężczyzna (starszy brat czy kuzyn) brał ją na barana, a drugi bił ją kijem po plecach, pośladkach i nogach. Było to pokazaniem ludziom z wioski odporności na ból i wyrazem posłuszeństwa.

Po tym "treningu" myto i ubierano dziewczynę w świąteczny strój i zapraszano na specjalny z tej okazji posiłek. W taki sposób dziewczyna stawała się kobietą dla wioski i dla siebie.

Od tego czasu aż do urodzenia pierwszego dziecka dziewczyna nie mogła jeść wieprzowiny. Dom rodzenia stał się dla niej miejscem przeżywania każdej miesiączki - tam też dostarczano jej jedzenie na ten czas.

Inicjacja chłopaków dokonywała się zbiorowo. Na jej rozpoczęcie przygotowywano dom duchów (Haus tambaran), gdzie zbierano razem kilkunastu chłopaków w wieku około 18 lat. Liderzy wioskowi (wodzowie) opowiadali im historię klanów. Tu także tłumaczono zwyczaje, zasady i prawo wioskowe, uczono szacunku dla starszych oraz przekazywano inne sprawy, jak sposoby obrony przed wrogiem.
Oprócz tego codziennie chłopaków poddawano biciu kijami przez starszych jako znak odporności na ból i znak dyscypliny oraz poddania się starszym (wodzom).

Inicjacja trwała około miesiąca. W tym czasie otrzymywali posiłki, ale tylko pieczone w ogniu, i ograniczoną ilość wody - swoisty post.

Po wyjściu na zewnątrz miała miejsce ogólna radość. Odbywał się wspólny posiłek. Ogłaszano, że teraz są gotowi do małżeństwa, co było szczególną radością dla młodych kobiet, które wyrażały to w odpowiednim krzyku.

Specjalny ryt inicjacji młodzi mężczyźni przechodzili później. Tydzień po zawarciu wioskowego małżeństwa nad wodą. Tam odbywało się obrzezanie, czyli wioskowy "starszy" nacinał napletek lub wkładał patyk do cewki moczowej, aby "krew matki" wyszła z niego i był dorosłym mężczyzną, gotowym do założenia rodziny.

Inicjacja dziewcząt i chłopaków jest już przeszłością w parafii Ulupu. Ten zwyczaj zaczął zanikać około 30 lat temu. Kilka spraw zaczęło się nakładać i mieć wpływ na nowy styl życia, a mianowicie: rozwój cywilizacji, edukacja, wiara chrześcijańska, emigracja części rodzin do miast (praca policjanta, nauczyciela itd.) oraz rozluźnienie więzi klanowych i autorytetu liderów wioskowych.

Inicjacja była ważnym zwyczajem i "doświadczalnym" momentem wejścia w świat dorosłych. Po jego zaginięciu pozostała swoista "pustka". Tę pustkę widać w zachowaniu młodzieży, rozluźnieniu moralnym i problemach w pierwszych latach małżeństwa. Ponadto przy kursach małżeńskich można zauważyć ukryte potrzeby podstawowej wiedzy małżeńskiej, rodzinnej i klanowej.
Młodzi pozostają w zawieszeniu między wiedzą i wierzeniami przodków a wiedzą "białego człowieka".

W poprzedniej parafii dowiedziałem się, że lider, który dawał kursy przedmałżeńskie (oczywiście chodzi o, późniejsze niż klanowe, małżeństwo w Kościele) mówił młodym parom, że my mamy swoje wytłumaczenie jak się dzieci poczynają, a biali mają swoje. I taka odpowiedź im wystarczała.

To, co zewnętrzne, czyli zanik organizowania inicjacji, zawsze wyprzedza to, co wewnętrzne, czyli wiarę przodków.

Ks. Piotr Czerwonka SAC