Służba zdrowia w Papui Drukuj
Wpisany przez Ks. Jacek Bilik SAC   
poniedziałek, 12 lutego 2007 20:59

Z życia misjonarzyNie ma chyba takiego kraju na świecie, gdzie nie narzekano by na służbę zdrowia. Czasami można mieć wrażenie, że im bogatszy kraj, tym więcej narzekań i oczekiwań w stosunku do służby zdrowia.

Cóż więc powiedzieć o służbie zdrowia w Papui, gdzie jest bardzo wysoka śmiertelność wśród dzieci i rodzących matek, gdzie tropikalne choroby, takie jak malaria, a ostatnio także AIDS, zbierają co roku potężne żniwo?

Na pierwszy rzut oka sytuacja nie wygląda najgorzej. W wielu miejscach w buszu istnieją przychodnie bądź tzw. aid-post, czyli punkty pierwszej pomocy, bądź większe buszowe szpitaliki - haus sik. Prawie przy każdej katolickiej stacji misyjnej taki punkt istnieje. Niestety brakuje lekarzy.

W prowincji Wschodniego Sepiku lekarza można spotkać ...

... tylko w dwóch szpitalach w Wewak i Maprik. Główny szpital prowincji w Wewak od wielu lat opiera się na siostrze zakonnej z Anglii, która jest chirurgiem. Dzięki niej wielu pacjentom zostało uratowane życie. Papuaskim lekarzom, których jest niewielu, w równym stopniu brakuje wiedzy, jak i chęci leczenia chorych.

Opieka dentystyczna praktycznie nie istnieje. Co prawda w prowincji jest jeden gabinet dentystyczny, ale dentysta pracuje tylko wtedy, gdy ma na to ochotę, a jak nie ma ochoty, to zawsze ma wymówkę: a to sprzęt jest zepsuty, a to pomocnik nie przyszedł do pracy, a to klimatyzacja w gabinecie nie działa. W takiej sytuacji nie ma co marzyć o plombach, mostkach, sztucznych szczękach czy korekcie zgryzu.

Ks. Jacek Bilik SAC