Pierwotne zwyczaje i wierzenia Drukuj
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
sobota, 08 kwietnia 2006 21:21

Z życia misjonarzyPierwotne wierzenia Papuasów to wiara w duchową obecność ich przodków w życiu plemienia, klanu, wioski. Wierzyli także w obecność całej gamy duchów zamieszkujących różne miejsca, takie jak: góry, sadzawki, rzeki, bagna, las, drzewa, kamienie itp.

Dawniej były to miejsca, które należało omijać lub unikać ich, gdyż można było spotkać ducha zwanego tam masalaiem lub tambaranem, który mógł zaszkodzić. Duchy przodków były duchami opiekuńczymi, chociaż i one mogły czasami szkodzić, jeśli zostały zapomniane, "niedowartościowane" a wtedy należało je przebłagać przez różnorodne rytuały. Łącznikiem między światem duchowym a ludzkim był tzw. haus tambaran - dom duchów, zwany ...

... inaczej domem mężczyzn &ndash, hausman, ze względu na to, że tylko mężczyźni po inicjacji mieli prawo do przebywania w nim.

W domu tym przechowywano różne przedmioty rytualne takie jak: maski, figury przodków, flety sakralne, broń i wiele innych. Dom mężczyzn był też przestrzenią, gdzie "przechowywano", strzegąc pilnie, tajemnice plemienia, klanu, tam też odbywały się różne rytuały. Kobiety pod groźbą śmierci nie mogły wejść do domu duchów.

Wiara w magię i czary oraz związane z nimi zwyczaje były zawsze obecne wśród Papuasów i chociaż obecnie większość z nich jest ochrzczona, to wiara ta i jej praktykowanie ciągle ma duży wpływ na ich codzienne życie. W górach PNG bardzo rozpowszechnionym zwyczajem jest obwinianie za wszystkie nieszczęścia w klanie człowieka zwanego sangumą, który według ich przekonania rzucił śmiertelny urok na tego, kto umarł czy zachorował.

Dla Papuasów niewytłumaczalna jest śmierć z przyczyn naturalnych czy z powodu choroby - jeśli ktoś choruje i umiera to znaczy, że ktoś tę chorobę czy śmierć na niego sprowadził. Po przeprowadzeniu stosownych rytuałów i wskazaniu odpowiedzialnego (najczęściej jest to starsza kobieta), ten ktoś jest zabijany w sposób bardzo okrutny, bo przez np. oblanie benzyną i podpalenie lub przez poćwiartowanie siekierą. Według dawnych wierzeń zabijanie sangumy było rodzajem egzorcyzmu, pozbywania się zła, żeby więcej nie szkodziło. Współcześnie jednak często zdarza się, że za sangumę uznana jest osoba niewinna, która jednak posiada jakieś dobra materialne jak poletko kawowe, sklep itp. lub jest "niewygodna". Po zabiciu posiadane przez nią dobra materialne przechodzą na rzecz innych członków klanu, najczęściej tych, którzy ją oskarżyli.

W jednej z wiosek o nazwie Ulual w parafii Naragaima, gdzie pracowałem, zdarzyło się, że do bardzo chorego, przedwcześnie narodzonego, dziecka, podeszła stara kobieta. Leżało ono w tzw. bilumie, czyli siatce, w której papuaskie kobiety noszą małe dzieci, zawieszonym na płocie. Dziecko to zmarło, a kobieta została oskarżona o czary i spowodowanie śmierci, mimo iż wszyscy wiedzieli, że to dziecko było bardzo chore i nie miało szans na przeżycie bez pomocy inkubatora. Ojciec dziecka na wioskowym targu, w obecności wielu ludzi oblał tę kobietę benzyną i podpalił. Nikt z obecnych nie odważył się przyjść z pomocą, ująć się za niewinna osobą z obawy, aby samemu nie być oskarżonym o bycie sangumą. W każdym klanie, wiosce są niestety ludzie, którzy sterują takimi sytuacjami, gdyż potem mają z tego określone korzyści lub załatwiają w ten sposób prywatne porachunki.

Ks. Jan Rykała SAC