Papua Nowa Gwinea - pierwsze wrażenia Drukuj
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
piątek, 04 marca 2005 23:35

Z życia misjonarzyPragnę się podzielić z Wami garścią pierwszych wrażeń z pobytu w Papui Nowej Gwinei. Na razie jestem w parafii Boram z ks. Jackiem Bilikiem. Jeżdżąc z nim do wspólnot na terenie parafii miałem okazję poznać miejsca i ludzi wśród których pracujemy.

Do niektórych miejsc z trudem można było dojechać, a gdy popadał deszcz graniczyło z cudem zjechać z wyżej położonych wiosek (ks. Jacek jest chyba cudotwórcą bo mu się udało).

Historie z życia ludzi są czasem wręcz zaskakujące. Chyba nie zapomnę jednej mszy sprawowanej za zmarłych w wiosce - osiedlu gdzie mieszkają policjanci z Wewak i ich rodziny. Dlaczego? W miejscu tym nie ma kościoła. Mszę Świętą odprawialiśmy z Jackiem na placu przed jednym z domów.

Gospodarz to bardzo sympatyczny pan, policjant i w niczym nie pasuje do wizji papuaskiego policjanta, który najpierw bije, a potem pyta za co (tak tu jest). Rok temu rodzina z tej wioski przeżyła tragedię. Ich 8 letnia córeczka została uprowadzona i zamordowana w lesie w pobliskiej wiosce. Policja po poszukiwaniach znalazła mordercę. Okazał się nim ...

... młody chłopak. Został osadzony bezpośrednio w więzieniu w Wewak (nie w policyjnym areszcie) w obawie, by nikt nie snuł domysłów co policjanci z nim teraz robią. Jednakże wyszedł on na wolność. Jak? W więzieniu zachowywał się jak opętany, jak ktoś kto ma w sobie złego ducha i w obawie przed tym złym duchem dyrektor więzienia wypuścił go na wolność. To tragiczne wydarzenie sprzed roku przybliża poniekąd prawdę, że tutejsi mieszkańcy wielką wagę przywiązują do świata zmarłych. Jednak nie zawsze prawidłowo do tego podchodzą. Mimo to nie zapomnę ojca tej dziewczynki i jego twarzy zatopionej w modlitwie podczas Mszy Św. On chyba wie co jest prawdą.

15. listopada w kościele w Perigo odbyła się uroczystość I Komunii Świętej. Dzień niezapomniany dla mnie, gdyż po raz pierwszy byłem głównym celebransem podczas Mszy św. odprawianej w pidgin. Oj, spociłem się i to nie tylko dlatego, że było gorąco. Niestety, kazania nie potrafię jeszcze powiedzieć w tym języku, ale nie byłem sam: ks. Jacek wygłosił kazanie nagrodzone brawami. Po uroczystości w kościele przenieśliśmy się wszyscy na plac przed kościołem, gdzie rodzice dzieci pierwszokomunijnych przygotowali iście królewską ucztę dla wszystkich.

Teraz coś z pewną dozą humoru rodem z papuaskiej rzeczywistości. Od tygodnia jestem szczęśliwym posiadaczem papuaskiego prawa jazdy. A raczej dowodu zapłaty za jego wydanie. Niestety, maszyna skanującą zdjęcia do tego dokumentu popsuła się rok temu i jeszcze nie została naprawiona. Moje prawo jazdy jest kategorii 2 i 3 (samochód i motocykl). W urzędzie mogliśmy powiedzieć - proszę nie brać tego na poważnie - że polski dokument obejmuje również ciężarówki (wszak nie ma tam słowa po angielsku), ale doszliśmy do wniosku, że PMV jeździć nie będę - PMV to coś w stylu taksówki: ciężarówka bez plandeki przewożąca ludzi miedzy wioskami, cechy charakterystyczne to przeładowanie do granic możliwości oraz dowód na istnienie Opatrzności Bożej: to cud, że te samochody w takim stanie technicznym z zawieszeniem powiązanym linami jeszcze jeżdżą. A jeśli chodzi o jazdę: trzeba uważać. Tu w Papui nawet jak psa się rozjedzie - a one same się chyba o to proszą: biedne, wychudzone i wygłodniale - lepiej się zatrzymać i zapłacić odszkodowanie za szkodę. W przeciwnym razie lepiej się w wiosce nie pokazywać, a najlepiej wyjechać z kraju lub do innej prowincji.

Kiedyś ks. Jacek przejechał psa, zatrzymał się, podeszli do niego Papuasi i chcieli odszkodowanie. Ale pies wstał i uciekł. Odszkodowania nie było. Wieczorem następnego dnia przyszli Ci sami z ogonem psa i mówili, że pies w domu zdechł (prawdę mówiąc to oni go pozbawili "tchnienia", mięsko zjedli, a ogon wzięli jako dowód, że pies dostał zawału albo wstrząsu mózgu, co przyczyniło się do jego zejścia).

Poznaję, nie bez pewnego szoku, tę papuaską rzeczywistość. To zdecydowanie inna kultura.

Pozdrawiam wszystkich Czytelników.

Ks. Paweł Kotecki SAC