Św. Teresa od Dzieciątka Jezus - Patronka Misji Drukuj
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
sobota, 11 listopada 2006 22:34

Modlitwa za misjonarzy
Chciałabym równocześnie głosić Ewangelię we wszystkich pięciu częściach świata, włącznie z najbardziej odległymi wyspami?

Św. Teresa była człowiekiem o wielkich pragnieniach, całe życie szukała swojego powołania, aż je znalazła. W czasie naszej modlitwy szukajmy razem z nią, zgodnie ze słowami Pana Jezusa: ?Szukajcie, a znajdziecie?. Była już od kilku lat w Karmelu, co mogłoby sugerować, że znalazła swoje życiowe powołanie, a jednak ciągle go szukała. W takim nastroju rozpoczęła wieczorem 7 września 1896 roku swe osobiste, doroczne rekolekcje.

Następnego dnia w samotności, w święto Narodzenia Najświętszej Maryi Panny, wspominała szóstą rocznicę swych ślubów. Napisała list do Jezusa, w którym przypominała Mu ...

... łaski, które od Niego otrzymała. Zaczęła od przypomnienia Mu łaski snu z 10 maja, który rozjaśnił jej duchową noc: O mój Umiłowany! Ta łaska była tylko preludium do łask o wiele większych, których raczyłeś mi udzielić, pozwól mi je dzisiaj przypomnieć... dzisiaj w szóstą rocznicę naszego zjednoczenia. Ach! Przebacz mi Jezu, jeśli mówić będę jak szalona, chcąc oddać moje pragnienia, moje nadzieje sięgające w nieskończoność, przebacz mi i ulecz moją duszę, dając jej to, czego się spodziewa!!!

Zdawała sobie sprawę, że siedząc w celi, z małym stolikiem na kolanach, wypisuje rzeczy szalone. Powołanie karmelitanki, oblubienicy, matki już jej nie wystarczało. Czuła, jak wzbierają w niej ogromne pragnienia, pozornie sprzeczne ze sobą. Odczuwała w sobie inne powołania ? typowo męskie ? chciałaby być wojownikiem, kapłanem, diakonem, apostołem, doktorem Kościoła, męczennikiem. Każde z tych powołań pragnęła przeżywać w całej głębi: głosić Ewangelię w pięciu częściach świata, być misjonarzem od stworzenia świata aż do dokonania się wieków, być męczennikiem na każdy możliwy sposób...

Te dręczące ją pragnienia były większe niż cały świat. Pytała jednak trzeźwo: O mój Jezu, cóż odpowiesz na to moje szaleństwo? Czyż jest dusza mniejsza, bardziej nieudolna od mojej? Odpowiedzi, jak zwykle, szukała w Słowie Bożym, nad którym rozmyślała dniem i nocą. To, co znalazła w 1 Liście do Koryntian zdawałoby się ją zniechęcać, bo jest tam napisane: ?Wszyscy nie mogą być apostołami, prorokami, doktorami.... Oko nie może być zarazem ręką?. To zdrowy rozsądek ? Teresę jednak trudno zniechęcić, szukała dalej.

Trzynasty rozdział 1 Kor. przyniósł jej światło i ulgę: ?Miłość jest najdoskonalszą drogą, która najpewniej prowadzi do Boga?. Nagły błysk: Nareszcie znalazłam odpoczynek.... Miłość dała mi klucz do mego powołania. Zrozumiałam, że skoro Kościół jest ciałem złożonym z różnych członków, to nie brak mu najbardziej niezbędnego, najszlachetniejszego ze wszystkich. Zrozumiałam, że Kościół posiada serce, i że to serce płonie miłością, że jedynie miłość pobudza członki Kościoła do działania i gdyby zabrakło miłości, apostołowie przestaliby głosić Ewangelię, męczennicy nie chcieliby przelewać krwi swojej... Zrozumiałam, że miłość zamyka w sobie wszystkie powołania, że miłość jest wszystkim, obejmuje wszystkie czasy i wszystkie miejsca... Zatem uniesiona szałem radości, zawołałam: O Jezu, miłości moja... nareszcie znalazłam powołanie, powołaniem moim jest miłość! Tak, znalazłam swoje miejsce w Kościele, a to miejsce, mój Boże, Ty sam mi ofiarowałeś.... W sercu Kościoła, mojej Matki, będę miłością.... i w ten sposób będę wszystkim i moje marzenia zostaną spełnione.

Z pomocą Słowa Bożego i doświadczenia św. Teresy zastanówmy się wspólnie nad naszym powołaniem. Niech słowa św. Teresy: Pragnę pracować na chwałę świętego Kościoła, zbawiając dusze, które przebywają jeszcze na ziemi, oraz wybawiając te, które cierpią w czyśćcu staną się także naszym wezwaniem.

Ks. Jan Rykała SAC