Modlimy się za misje Drukuj
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
niedziela, 10 września 2006 10:58

Modlitwa za misjonarzyŚwięci, czyli ci nasi bracia i siostry, którzy ukończyli już ziemską pielgrzymkę i cieszą się szczęśliwością nieba, uczą nas, że obecność eucharystyczna Pana Jezusa wśród nas podczas naszej pielgrzymki do nieba jest wielką pomocą dla nas i dla wszystkich, za których się modlimy.

Święty Józef Sebastian Pelczar tak o tym pisze: &bdquo, Gdyby Pan Jezus tylko w czasie Mszy św. przebywał w naszych kościołach, byłaby to dla nas niewysłowiona łaska i bardzo wielkie szczęście. Lecz On posunął się dalej w swej miłości, bo stał się więźniem naszych kościołów i współuczestnikiem naszego wygnania. On mieszka z nami we dnie i w nocy, aby jako pośrednik wstawiać się za nami u Ojca Niebieskiego, i ciągle się modląc, składać Mu cześć za nas i z nami. Jeżeli ludzie tak bardzo pragną widzieć te miejsca, gdzie On żył i cierpiał, jeżeli za wielkie szczęście ...

... uważają, gdy mogą stamtąd przywieść szczyptę prochu lub cząstkę kalwaryjskiej skały, jeżeli w takiej czci jest żłobek, w którym był złożony, słup, przy którym był biczowany, krzyż, na którym wisiał, jakiej miłości godzien jest Najświętszy Sakrament, w którym sam Pan Jezus z Ciałem, Duszą i Bóstwem jest obecny.

Do Jezusa Chrystusa wolno przyjść każdemu, choćby był najlichszym żebrakiem. U bram Jego pałacu nie stoją straże, o rozmowę nie trzeba prosić, lecz można śmiało zbliżyć się do tronu i zawołać z ufnością: Królu Jezusie, racz mnie posłuchać! Natychmiast skłania swe ucho, aby wysłuchać naszej prośby, a potem mówić do duszy. Jeżeli przyjdzie do Niego człowiek ubogi i zawoła: Jezu wesprzyj! - Pan Jezus zaraz mówi: Nie rozpaczaj, Jam jest twoim Chlebem żywota, posił zaraz swoją duszę, a nie umrze twoje ciało. Jeśli przyjdzie człowiek smutny i zawoła: Jezu, pociesz! - Pan Jezus zaraz mówi, jak do owej wdowy: Nie płacz, ale weź krzyż swój i idź za Mną. Przyjdzie sierota i zawoła: Jezu, nie opuszczaj! - Pan Jezus zaraz mówi: Nie lękaj się, Ja będę ci ojcem i matką. Przyjdzie przygnieciony ciężarem grzechów i zawoła: Jezu zmiłuj się, przebacz!, a Pan Jezus mówi zaraz: Ufaj, żałuj, miłuj, a będą ci dpuszczone twoje grzechy.

Panie Jezu, są takie chwile, gdy jestem smutny, bo właśnie dowiedziałem się, że moja mama jest ciężko chora. Chociaż dzielę się tym smutkiem z najbliższymi mi ludźmi, smutek nie ustaje. Żadna pociecha ludzka nie jest w stanie ukoić mego serca. Wtedy idę do Ciebie, Jezu, ukryty w Najświętszym Sakramencie, bo jak napisał św. Augustyn: "Stworzyłeś nas dla siebie, Boże, i niespokojne jest serce człowieka, dopóki nie spocznie w Tobie". Idę do Ciebie, spoczywam w Tobie i moje serce napełnia pociecha od Ciebie.

Są takie chwile, kiedy jestem zły, bo akurat mnie okradziono i na usta cisną mi się słowa odwetu. Moje zranione serce chce wołać "o pomstę do nieba", żeby "grom z jasnego nieba" wyrównał krzywdę. W swojej bezradności i złości przychodzę do Ciebie, Jezu, i "wylewam" całą moją złość przed Tobą, bo powiedziałeś: "Przyjdźcie do Mnie wszyscy, a Ja was pokrzepię", "Przebaczajcie, a i wam będzie przebaczone", "módlcie się za tych, którzy wam wyrządzili zło", "nie odpłacajcie złem za zło, lecz dobrem je zwyciężajcie". Przychodzę do Ciebie, bo Ty mnie rozumiesz, uspokajasz, pomagasz przebaczyć, zaakceptować stratę, której doznałem.

Są takie chwile, gdy jestem załamany, bo okazało się, że jestem człowiekiem małej wiary, dużo mniejszej niż "ziarnko gorczycy", a ja myślałem, że moja wiara może góry przenosić. Myślałem, że jestem "mocarzem" wiary, a tu oto pustka, strach, wstyd, słabość, grzech. Dopuszczasz Panie takie sytuacje, bym poznał kim naprawdę jestem bez Ciebie, bym zrozumiał, że wszystko jest Twoją łaską. A dawszy mi poznać moją słabość, bierzesz na swoje ramiona jak zbłąkaną i wystraszoną owcę i przynosisz na zielone pastwiska, by obdarzyć mnie swoją pełnią wiary i miłości, bo Ty przyszedłeś po to: "abyśmy mieli życie i mieli je w obfitości", a ja "napełniony Tobą" w swojej małości wiary i słabości, które już mnie nie załamują, napełniam się weselem, którego świat dać mi nie może.

Są takie czasy, gdy nie ma nadziei, bo właśnie umiera dziecko ukąszone przez węża, a nie ma surowicy, by mu podać, a do miasta, gdzie jest szpital, daleko. Wtedy idę do Ciebie, Panie, zginam kolana, bo Ty dajesz mi nową nadzieję - nadzieję życia wiecznego, życia w Nowym Jeruzalem, dokąd wszyscy zmierzamy.
Dziękuję Ci, Jezu, że mi pomagasz, gdy coś mi się w życiu nie udaje.

Życie Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie jest dalszym ciągiem i dopełnieniem Jego życia ziemskiego &ndash, więc jest to życie ubóstwa, pokory, zaparcia się i ofiary. Jak bowiem przedtem, tak i teraz, Pan Jezus jest ubogi, pokorny, posłuszny, cichy i zupełnie oddany chwale Ojca i zbawieniu dusz. Jak pierwej, tak i teraz, naucza i oświeca dusze pokorne, pociesza i wzmacnia dusze stroskane, leczy i dźwiga dusze słabe, wskrzesza i ożywia dusze umarłe wskutek grzechu. Jak więc za życia ziemskiego garnęły się do Niego dusze po naukę, pociechę i łaskę, tak i dziś wszystko to mogą sobie u Niego wyprosić podczas nawiedzenia Najświętszego Sakramentu. Ile razy wielki i święty mistrz Tomasz z Akwinu nie mógł zrozumieć jakiegoś fragmentu Pisma św., biegł przed Najświętszy Sakrament i tam znajdował wyjaśnienie. Podobnie i św. Wincenty  ' a Paulo spieszył w każdej wątpliwości po światło, jak niegdyś Mojżesz do arki. Św. Katarzynie Sieneńskiej ukazała się raz Najświętsza Hostia w kształcie rozpalonego pieca, z którego płomienie miłości wychodziły na cały świat, aby ludzkie serca rozpalać miłością. Błogosławiony, kto zbliża się do tych płomieni. Czym bowiem różni się szczęście błogosławionych, otaczających tron Pana Jezusa w niebie, od szczęścia dusz, które otaczają Jego ołtarz na ziemi? Tym tylko, że my Go widzimy ukrytego pod postacią chleba, a święci Go widzą bez zasłony.

Cóż więc dziwnego, że święci byli tak gorliwi w nawiedzaniu Najświętszego Sakramentu. Za przykładem więc świętych &ndash, naszych braci i sióstr śpiesz i ty, chrześcijaninie, do Pana z upragnieniem i tęsknotą. Niech największą twoją rozkoszą będzie modlitwa przed Najświętszym Sakramentem.

Idę do Pana Jezusa z miłością Matki Najświętszej, z żalem Magdaleny i dobrego łotra, z tęsknotą starca Symeona, z ufnością Kananejki i setnika. Przynoś Chrystusowi sprawy misji i samych misjonarzy ze wszystkimi ich potrzebami, składaj je w Sercu Jezusa, które jest pełne miłosierdzia dla wszystkich, którzy je wzywają.

Módlmy się w intencji misjonarzy słowami Litanii do Najświętszego Serca Jezusa.

Ks. Jan Rykała SAC