Różaniec misyjny - Tajemnice Radosne Drukuj
Wpisany przez Ks. Adrian Galbas SAC   
piątek, 07 października 2005 18:58

Modlitwa za misjonarzyPo prostu muszą być i już: te wszystkie nasze święta, wigilie, oczekiwane rocznice i niezapomniane spotkania. Najczęściej długo każą na siebie czekać, potem krótko trwają, a potem lokują się w pamięci, jak w ciepłym mieszkaniu. Pozostając! Bez nich nie da się żyć. Są potrzebne jak wiosna po zimie.

TAJEMNICE RADOSNE
Patrząc na te, które zdarzyły się Maryi, cieszmy się tymi, które zdarzają się nam. I bądźmy wdzięczni!
Myślmy też podczas naszej modlitwy o misjonarzach, którzy są dla wielu zwiastunami Bożej radości. Prośmy Pana, aby byli ...

... szczęśliwi. Jak najrzadziej smutni!

1. Powołanie
Zawsze najbardziej byłem ciekaw co się stało, gdy "odszedł od Niej Anioł"? Co zrobiła, Miriam, gdy Gabriel zamknął już za sobą drzwi nazaretańskiego mieszkania (zakładając, że w Nazarecie były drzwi, a Aniołowie je zamykają)?
Co czuła? Co powiedziała (może Jego imię: Emmanuel)? Czy od razu było widać, że jest szczęśliwa? I jak to było widać? To w końcu taki rzadki widok!
Tak mnie to ciekawi.... Najbardziej!
Módlmy się za wszystkich powołanych: do życia, do świętości, do habitu i do obrączki. Żeby się nie smucili, że odszedł już od nich Anioł, a rzeczywistość taka nieanielska... Żeby zrozumieli, że On zawsze przychodzi tylko na krótko, a potem szybko umyka. Ważne, że przychodzi, że był naprawdę. Anioł, a nie zjawa!

2. Odwiedziny
Kolęda jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Potem nie będzie czasu na spokojne odwiedziny. Trzeba będzie przyjąć status uchodźcy. Więc teraz status gościa...
Spotkanie dwóch kobiet, czterech serc, tylu tęsknot i tylu miłości. Najpierw pełne kultury pozdrowienie, potem nieudawane wzruszenie, a potem takie piękne rozmowy: o Panu Bogu, który czyni wielkie rzeczy, o radości z macierzyństwa, o cudzie bycia kobietą. A na koniec... wieczorny Magnificat.
Módlmy się za wszystkich, uwiedzionych przez ekrany i monitory, za zalatanych i zagniewanych, za rozplotkowane niemowy. By od siebie nie uciekali. By się wreszcie odwiedzili!

3. Urodziny
Ależ ten ewangelista wścibski! Musiał napisać nawet o pieluchach, w które "GO owinęła". A dla mnie te pieluszki są najpiękniejszym szczegółem tych Urodzin. Bo mówią (więcej niż poczciwe traktaty uczonych teologów) o Bogu, co stał się prawdziwym człowiekiem i o Jego Miłości, prościutkiej i skromnej jak pierwsze przebiśniegi.
Módlmy się za każde życie: żeby było przyjęte odważnie, przeżyte dobrze i oddane wdzięcznie. I módlmy się za wszystkich skomplikowanych ludzi, żeby się dali wyprostować.

4. Ofiara
Szkoda, że tak bardzo chcemy być właścicielami. Właścicielami wszystkiego: życia (swojego i cudzego), świata, wszechświata, Kościoła, przyrody, portfela, tytułów. Tyle w tym pychy, arogancji i złości. Tyle z tego krzywdy, cierpienia i łez.
A gdyby tak uznać, że wszystko jest darem: życie (swoje i cudze), świat, wszechświat, Kościół, przyroda, portfel i tytuły...
Patrząc na radośnie wolnych ludzi z jerozolimskiej świątyni, módlmy się o umiejętność dostrzeżenia i zachowania właściwej miary. We wszystkim! Módlmy się o zdolność do daru!

5. Skarb
Miarą miłości jest ból po stracie tego co (tego kogo) się kochało. Jeśli bardzo boli, to znaczy, że się bardzo kochało. Jeśli w ogóle nie boli, to znaczy, że się tylko udawało...
Ból tych, co splajtowali i tych, co zbrzydli. Ból tych co się nie spotkali i tych co się rozeszli. Ból tych, co przestali coś znaczyć i tych, co przestali coś rozumieć. Ból portów, lotnisk i peronów. Ból stojących nad grobami i ból stojących przed konfesjonałami.
Módlmy się, za nas samych, żeby nas zabolało we właściwym momencie... Tylko wtedy! Żeby nie bolało niepotrzebnie!

Maryjo,
Bądź przyczyną naszej radości , i ukojeniem naszego smutku. Amen!

Ks. Adrian Galbas SAC