Kumoterstwo i Boże Miłosierdzie Drukuj
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
poniedziałek, 28 kwietnia 2008 19:31

Misjonarze pisząMieliśmy tu w Wewak wizytę polskiej grupy speleologów. Po spenetrowaniu jaskiń na Nowej Brytani - część PNG, zajechali do Wewak, żeby dostać się nad rzekę Sepik, choć na parę dni.

Pojawili się w naszym domu w wieczór przed wyprawą na Sepik i obiecali nas odwiedzić znowu po powrocie a przed odlotem do Polski. I tak się stało.

Obdzielili nas swoimi linami wspinaczkowymi, bo jak się okazało, że jeżeli chcieliby je wysłać do Polski pocztą, to byłoby za drogo. W poranek odlotu pojechaliśmy z bratem Januszem na lotnisko pożegnać Polaków. Okazało się, że w samolocie zabrakło miejsc dla dwóch z nich, mimo, że wcześniej miejsca były zarezerwowane. Przewodnik grupy ...

... protestował i straszył karami pieniężnymi, ale to nic nie skutkowało. Zaczęło się wsiadanie do samolotu a tu ciągle nic się nie zmienia.

Tym samym samolotem z Port Moresby do Vanimo via Wewak leciały trzy siostry ze zgromadzenia Matki Teresy. Mając półgodzinną przerwę w podróży chciały się spotkać ze swoimi współsiostrami pracującymi w Wewak, więc wysiadły z samolotu. Kiedy zorientowały się, że dwóch Polaków nie ma miejsc, zadeklarowały oddać swoje - bo jak było powiedziane - dwa dni później miał być kolejny samolot do Vanimo i siostry zdecydowały się polecieć wtedy.

Dwóch Polaków wsiadło więc do samolotu, szczęśliwych, że ich problem się skończył i mogą lecieć z resztą grupy do Polski via Indonezja. Kiedy już samolot miał odlatywać przybiegło na lotnisko dwoje młodych Papuasów. Samolot jeszcze nie odleciał, a spóźniona para wsiadła do samolotu. Okazało się czarno na białym, że to dla nich były te miejsca, które zabrano Polakom, choć mieli je wcześniej zarezerwowane.

Jednym słowem "Papua dla Papuasów, wantok, czyli swój jest ważniejszy od obcokrajowca".
Siostry Matki Teresy zostały wpisane do rejestru rezerwacji na lot w piątek. W czwartek rano przyjechały do nas siostry i prosiły, żeby z nimi pojechać na lotnisko i potwierdzić rezerwację na piątek. Zajeżdżamy na lotnisko a tu wszystko zamknięte. Pytamy przypadkowo spotkanych tam pracowników o człowieka, który poprzedniego dnia obsługiwał pasażerów i rezerwował miejsce siostrom. Okazało sie, że dostał parę dni wolnego i jest nieuchwytny do poniedziałku. Jedziemy więc do biura Air Niugini w Wewak. Tam przynajmniej spotykamy się z miłą obsługą. Pani zza biurka informuje nas jednak, że w piątek nie ma samolotu z Wewak do Vanimo, i że siostry będą musiały polecieć z Wewak do Madang i tam poczekać pół dnia, i dopiero tam wsiąść do samolotu lecącego do Vanimo.

Na to wszystko siostry zareagowały radosnym śmiechem. Powiedziały: "Jakże wspaniałe jest miłosierdzie Boże. Nie dość, że dostałyśmy dwa dni w prezencie od Pana Boga, to jeszcze sobie pozwiedzamy kraj. Dobrze tylko, że mamy w tych miastach nasze siostry, które mogą się nami zaopiekować, i odwozić i przywozić na lotnisko".

Następnego dnia rano już zgodnie z planem wszystko poszło jak po maśle i siostry odleciały do Madang, a po południu do Vanimo, gdzie dotarły z dwudniowym opóźnieniem, ale bardzo radosne, że doświadczyły namacalnie Bożej troski i miłosierdzia, które jest większe i wspanialsze, niż kumoterstwo czyli wantok system.

Ks. Jan Rykała SAC