"Ty jesteś Skałą..." Drukuj
Wpisany przez Ks. Jacek Bilik SAC   
sobota, 03 listopada 2007 20:49

Misjonarze pisząParafia Roma chyba nieprzypadkowo nosi taką nazwę i ma za patronów świętych Piotra i Pawła. Katolicy w tej parafii stanowią zdecydowaną większość i są to ludzie zasadniczo mocno związani z Kościołem. Nie znaczy to, że nie brakuje problemów.

W każdej z wiosek można spotkać przedstawicieli różnych sekt, którzy próbują wielu sposobów, aby powiększyć swoje grono i znaleźć nowych wyznawców.

Nie tak dawno w wiosce Suambokum sołtys, który jest adwentystą dnia siódmego, zorganizował tygodniowe werbowanie nowych członków. Trzeba zaznaczyć, że adwentyści są sektą najbardziej wrogo nastawioną do Kościoła katolickiego.

Do wioski przyjechał pastor po przeszkoleniu w Australii. Przywiózł ze sobą potężne nagłośnienie, które było słychać ...

... na wiele kilometrów dookoła. Co wieczór przez tydzień próbował ze swoimi zwolennikami nawracać mieszkańców Suambokum i pobliskich wiosek.
Straszenie końcem świata zdawało się nie mieć końca. Do piekła zostali wysłani wszyscy, którzy czczą niedzielę jako Dzień Pański, a nie szabat.
Oczywiście, jak zwykle przy sekciarskich występach, głównym obiektem ataków był Kościół katolicki.

Tak się złożyło, że akurat na ten czas mieliśmy zaplanowane w wiosce Suambokum rekolekcje o sakramencie pokuty. Był w tym niewątpliwie palec Boży. Frekwencja na rekolekcjach dopisała jak nigdy dotąd i jak w żadnej innej wiosce. Dzięki temu mogłem na bieżąco prostować kłamstwa głoszone przez adwentystów.

Parafianie z Suambokum przez tydzień cierpliwie znosili te kłamliwe nauczania. Chcąc nie chcąc, musieli tego słuchać. Na stacji misyjnej, która jest oddalona o ponad kilometr od miejsca, w którym mieli spotkanie też wszystko było doskonale słychać.

W piątek, w przeddzień szabatu, po zakończeniu nauczania prowadzący pastor, przez blisko pół godziny wzywał do nawrócenia i zostania adwentystą. Słowa chyba nie przyniosły zbyt wielkiego efektu, bo w końcu dał za wygraną.
Wcześniej jednak przybiegł do mnie jeden z liderów z Suambokum zaniepokojony, że ci sekciarze chcą na drugi dzień urządzić ich szabatowe nabożeństwo tuż za płotem stacji misyjnej. Powiedziałem, aby ich powstrzymali, bo nie życzymy sobie, aby głosili te ich kłamstwa na katolickim terenie.

Nazajutrz (w sobotę) ludzie z Suambokum, którzy przyszli sprzątać stację misyjną i na spotkanie Legionu Maryi opowiadali, w jaki sposób powstrzymali adwentystów. Najłagodniejsi liderzy zagrozili, że jeżeli adwentyści pojawią się w pobliżu stacji misyjnej, to sprawa zakończy się w sądzie. Byli jednak i tacy, którzy użyli argumentów lepiej przemawiających do papuaskiej wyobraźni. Postraszyli mianowicie, że jeżeli przyjdą w pobliże stacji, to niech przyniosą ze sobą nosze, bo dostaną takie bicie, że będą musieli pastora wynieść na noszach. Argumenty poskutkowały.

Największy jednak zawód przeżył sołtys Suambokum. Jego własny ojciec w ostatniej chwili odmówił ochrzczenia się u adwentystów, twierdząc, że proboszcz przekonał go, iż on został już ochrzczony i jest w prawdziwym Kościele. Zapewne znajdą się i tacy, którzy przejdą do adwentystów, jednakże katolicy z Romy potrafią pokazać, że chcą trwać w wierze, którą przyjęli.

Po kilku miesiącach ...
Sołtys z Suambokum, który jest jednocześnie pastorem Adwentystów Dnia Siódmego ciągle nie może przeboleć, że werbowanie nowych członków nie przyniosło wielkiego skutku. Uwidoczniło się to w październiku.

Jak co roku, w każdej wiosce w parafii są wtedy organizowane procesje z figurką Matki Bożej od rodziny do rodziny, a że w Papui określenie rodzina ma bardzo szerokie znaczenie, dlatego procesje gromadzą tłumy ludzi. Jednocześnie przy okazji spotkania modlitewnego katecheci bądź liderzy kościelni głoszą krótkie nauki.
W czasie procesji w Suambokum wspomniany sołtys dwa razy próbował rozpędzić procesję. Jego reakcję sprowokowały miedzy innymi słowa katechisty, który w trakcie nauki powiedział, że ich wiara jest często wystawiana na próbę, bo w wiosce pojawiają się tacy, co próbują kupić nowych wyznawców pieniędzmi bądź kłamliwymi obietnicami. Niewątpliwie nawiązywał do tego, co ostatnio w tej wiosce próbowali zrobić adwentyści.

Sołtys, podsłuchujący katolickiego nauczania, nie wytrzymał i krzycząc zaczął obrzucać Kościół katolicki wszystkimi możliwymi inwektywami, jakie sekciarze potrafią wymyślić. Katolicy, nie przerywając mu, kontynuowali swoje dzieło, a nic tak nie rozdrażnia Papuasa jak zignorowanie go, gdy próbuje rozpętać kłótnię. Jeden z byłych liderów ostrzegł sołtysa: "Ty nie zaczynaj z katolikami, ja kiedyś zadarłem i straciłem całe znaczenie w wiosce, teraz jestem nikim". Po zakończonych modlitwach wierni krótko skwitowali zachowanie sołtysa: "W przyszłym roku są wybory i wtedy pożegnasz się z funkcją sołtysa".

Ostatni dzień wędrówki figurki w wiosce miał być szczególnie uroczysty. Parafianie przygotowali jedzenie, aby uczcić zakończenie miesiąca maryjnego. Jeden z mieszkańców przyniósł agregat prądotwórczy, aby te uroczystości nie odbywały się w ciemnościach.
To było za wiele dla sekciarzy, dlatego korzystając z ciemności i z tego, że nikt nie pilnował urządzenia zniszczyli dopływ paliwa i zapadły ciemności. O mało w wiosce nie doszło do bójki.

Na drugi dzień, w niedzielę, tłumy parafian zebrały się na uroczystym zakończeniu procesji maryjnych na stacji misyjnej w Romie. Takie tłumy widać w kościele zazwyczaj na Boże Narodzenie i Wielkanoc.

Po zakończeniu procesji ludzie z Suambokum wrócili do wioski wraz z wioskowymi sędziami i liderami z innych wiosek. Całe popołudnie trwały targi i sądzenie się. Liderzy powstrzymywali co gorliwszych parafian, aby nie doszło do rękoczynu. Sędziowie zadecydowali, że sołtys wraz ze swoimi współwyznawcami mają naprawić wyrządzone szkody.

Tak się złożyło, że w nocy spłonął dom jednego z adwentystów zamieszanego w zniszczenie agregatu prądotwórczego i w dodatku, jak na papuaskie warunki, dość solidny dom, bo kryty blachą, a nie strzechą. Tylko ludzie zdołali się uratować.

Dla parafian z Suambokum, którzy rano przybiegli na Mszę św., aby mnie o tym poinformować, był to oczywisty znak &ndash, skoro sekciarze chcieli walczyć z Matką Bożą to mają nauczkę.

Nie pierwszy raz takie wydarzenia mają miejsce w parafii Roma. Liderzy opowiadali mi, że przed laty członkowie sekty zwanej New Apostolic z wioski Dumbit obrazili Matkę Bożą. Po niedzielnym nabożeństwie, gdy ludzie wrócili do wioski, katolicy postanowili ręcznie wytłumaczyć sekciarzom, jak bardzo się mylą. Tłumaczenie zaczęli od pastora, który jako pierwszy "zebrał" po plecach. Na cała akcję "załapał się" także lokalny stały diakon, który wtedy opiekował się parafią.

W pewnym momencie walczący stanęli naprzeciw siebie z włóczniami i maczetami w ręku i wtedy sekciarze zrozumieli, że przewaga liczebna katolików jest tak wielka, że nie mają szans. W wyniku tego starcia sekta wyniosła się z wioski i założyła swoją osadę. Nauka nie poszła w las, bo inne sekty nie próbowały więcej w tej wiosce prowokować katolików do starć.

Ks. Jacek Bilik SAC