Czy wieża Babel była w Papui Nowej Gwinei? Drukuj
Wpisany przez Ks. Piotr Czerwonka SAC   
piątek, 08 czerwca 2007 08:51

Misjonarze pisząPół żartem pół serio można zadać sobie takie pytanie, a to dlatego, że w PNG jest chyba największa liczba języków tubylczych na świecie, którymi posługują się ludzie w jednym kraju.

Według dyrektora Instytutu Kultury Malezyjskiej (ostatnie badania) w Papui jest 847 języków tubylczych (miejscowych). Niekiedy jeden język jest instrumentem komunikacji tylko dla jednej lub kilku wiosek.

Przykładem może być parafia w Burui, gdzie pracowałem w latach 1992-96. Do tej, stosunkowo małej, parafii należą tylko cztery wioski i każda z nich ma swój własny język, gdyż parafia Burui znajduje się na styku trzech ...

... większych terytoriów (Gawi, Wasara, Ambunti).

Na szczęście, obecnie większość ludzi w dorzeczu rzeki Sepik (północna część PNG) posługuje się językiem pidgin, co ułatwia komunikowanie się i pracę misyjną.

Dzisiaj ludzie w buszu posługują się zazwyczaj dwoma językami, swoim lokalnym oraz językiem pidgin. Bardziej wykształceni mówią też po angielsku.

W niektórych wioskach języki lokalne powoli zanikają, z powodu migracji ludności do miast albo po prostu dlatego, że rodzice nie rozmawiają z dziećmi w ich języku lokalnym.

Wielość języków jest wielką "ciekawostką" i tajemnicą dla badaczy kultury i antropologów. Można zastanawiać się, jak to się stało, że na jednej wyspie ludzie byli tak pooddzielani od siebie, albowiem świadczy o tym owa wielość i różnorodność języków. Niekiedy jest to różnica wymowy czy poszczególnych słów, a niekiedy całkowicie odmienny język.

W parafii Ulupu są wioski podzielone na dwie części, posługujące się dwoma językami. Granicą tych dwóch języków jest rzeczka, w której, gdy nie ma długo deszczu, woda sięga tylko po kostki (co też jest paradoksem). Jedni mówią językiem Abalam, a drudzy językiem Buki. Oczywiście dzięki pracy kolonialnej i misjonarskiej, ludzie w większości (oprócz garstki ludzi starszych, głównie kobiet) posługują się dziś językiem pidgin.

Różnorodność języków ma swoje wyjaśnienie w postaci "storów" czyli prostego opowiadania. Oto opowiadanie o powstaniu języka Buki wyodrębnionego z języka Abalam:
"Na początku było dwóch braci, starszy Jalilen (Yaliwen) oraz młodszy Simalen (Simawen). Pewnego dnia starszy brat, Yaliwen, wszedł na drzewo bułajowe (bułaj to orzech, który żują), aby zerwać owy bułaj. Kiedy próbował, czy jest już dojrzały, dzika pszczoła ugryzła go w język i spowodowała, że zaczął mówić innym językiem. Kiedy zszedł z drzewa, pobił się z młodszym bratem, dlatego że nie mogli się porozumieć. Jeden z nich poszedł w jedna stronę, a drugi w przeciwną i tak powstały dwa języki Abalam i Buki". Dla nas jest to śmieszne wytłumaczenie, ale dla tych ludzi, jest to prawda o powstaniu dwóch języków.

Tak na marginesie, ciekawostką jest opowiadanie o ich matce Soloniu, która przed ich urodzeniem i przed śmiercią ponownie była ptakiem o nazwie muruk.

Dużo opowiadań o przodkach, to opowiadania o zwierzętach. Zwierzęta były przed człowiekiem. Czyżby "zgodność" z teorią ewolucji?
Ale na pewno zgodność z biblijnym opowiadaniem o stworzeniu świata, gdzie Pan Bóg stworzył najpierw zwierzęta, a potem człowieka.

Różnorodność języków w przeszłości, była nie tylko przeszkodą we wzajemnym komunikowaniu, ale też przyczyną większych czy mniejszych konfliktów czy wojen plemiennych.

Do dziś w parafii Ulupu "czuje się" podział ludzi ze względu na języki Abalam i Buki. Gdy jest jakiś konflikt między ludźmi mieszkającymi po drugiej stronie rzeczki, zaraz zaczyna się "solidarność w języku". Jak to się mówi, "coś jest głęboko we krwi". Oczywiście nie jest to taki problem jak dawniej, ale podział pozostaje - jak w filmie o Kargulu i Pawlaku. Po co szukać nowego wroga, jak stary jest za płotem, tutaj, za ową rzeczką.

Ks. Piotr Czerwonka SAC