Siła kastomu Drukuj
Wpisany przez Ks. Krzysztof Morka SAC   
czwartek, 03 maja 2007 21:01

Misjonarze pisząPrzed tygodniem rozeszła się wieść: Młodszy brat Komunio Minista (Szafarza Eucharystii) z parafii został zamordowany w centralnej części kraju (Goroka), gdzie mieszkał od wielu lat. Pili. Sam wyszedł z "towarzystwa". Nie powrócił. Znaleziono i zidentyfikowano ciało, ale odciętej głowy nie znaleziono.

Ciało - samolotem - wieźli w trumnie na południe, do Port Moresby. A następnego dnia było transportowane - też samolotem - na północ, do Wewak.

Brat - dobry katolik - w trosce o duszę zmarłego, kilkakrotnie uzgadniał i przesuwał termin Mszy św. pogrzebowej. Ostateczny termin padł na sobotę wieczorem na Stacji w Boiken, jak tylko przywiozą zwłoki z lotniska. Wszystko ...

... było przygotowane. Czekałem do 20:30.

Kilometr przed Stacją big mani zdecydowali, że ciało - od razu - musi być przeniesione do łodzi i przetransportowane na wyspę, by następnego dnia o świcie, mogło być złożone w grobie.

Motyw? Duch zmarłego nie może być "niepokojony" po zapadnięciu zmroku! "Święte" pogańskie wierzenie! A cała rodzina zmarłego to katolicy! Na wyspie 95% populacji to katolicy! Kastom jednak jest silniejszy niż wiara katolicka. "Ręce opadają" na taki stan rzeczy, ale może i to Pan Bóg jakoś "załatwi". Ufam!

I drugi podobny przypadek...
W Niedzielę Palmową zmarł big man z sąsiedniej parafii. Ciało przetransportowano do Wewak w Wielki Piątek rano.

Żalił mi się Misjonarz z tej Parafii, że już Liturgia Wielkiego Czwartku odbyła się z grupą wiernych w liczbie około 40-stu. A Wielki Piątek? Nikt nie przyszedł na Liturgię, bo wszyscy opłakiwali zwłoki zmarłego. Co więcej... bito i spożywano świnie, bo tego "wymaga" kastom przy pochówku big mana.

A przecież niemalże wszyscy z tego regionu to katolicy!

Ks. Krzysztof Morka SAC