Gdyby był motor! Drukuj
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
piątek, 04 marca 2005 23:32

Twój udział w misjachParafia Turinghi w Papui Nowej Gwinei jest dosyć dużą parafią, bo jest to teren o powierzchni ok. 30 na 30 km. Pod opieką misjonarza znajduje się 10 kościołów, do których schodzą się ludzie z ponad 20 wiosek. Drogi są bardzo złe - gliniaste i żwirowe.

W porze suchej misjonarz jest w stanie dotrzeć samochodem prawie wszędzie, gdzie są drogi. W czasie pory mokrej, która trwa przez większą część roku, samochodem dotrzeć gdziekolwiek jest niemożliwością, bo drogi z gliniastych zmieniają się w grzęzawisko, a niektóre stają się rzekami. A bywa i tak, że dojeżdża się do niewielkiej rzeki, gdzie przejechać można było po mostku, a tu wody tyle, że po mostku nie ma śladu. Dookoła busz, nie ma możliwości objazdu. A wierni po drugiej stronie rzeki czekają! Z powodu takich trudności nie można zostawić wiernych bez opieki duszpasterskiej.

Misjonarz wtedy nie ma wyjścia: musi wędrować dziesiątki kilometrów, by spotkać się ze swoimi parafianami i sprawować dla nich sakramenty. Wędrować w temperaturze ok. 40C nie jest łatwo, bo zawsze trzeba dźwigać ze sobą cały ekwipunek potrzebny do sprawowania sakramentów i bagaż osobisty. Pojawia się wtedy taka myśl: gdyby był do dyspozycji motor! Wtedy mógłbym dojechać, bo dla motoru wystarczy ubita ścieżka, a tych jest wiele.

Misjonarskie środki finansowe są bardzo ograniczone i nie mogę pozwolić sobie na kupno motoru. Parafia ma wiele potrzeb, wielu ludzi potrzebuje pomocy. Misjonarz nie może pozostawiać ludzi bez posługi duszpasterskiej, po prostu musi ...

... dotrzeć do wszystkich kościołów. I choć nie boi się trudów, to nieraz organizm upomina się o swoje prawa i wtedy chciałoby się skorzystać z jakiegoś pojazdu. I nawet żal, że na wyspie nie ma koni, mułów czy nawet osłów.

Toteż jedyna nadzieja w pomocy Państwa. Proszę o pomoc w kupnie motoru, który bardzo ułatwiłby mi pracę w mojej parafii.

Pozdrawiam wszystkich Czytelników "Horyzontów Misyjnych" i życzę Bożego błogosławieństwa na nowy 2004 rok.

Ks. Jan Rykała SAC