Nieumiarkowanie w jedzeniu i piciu Drukuj
Wpisany przez Ks. Krzysztof Morka SAC   

Kto nie zastanawia się nad tym, nie dojdzie do wniosku ? a nawet nie zauważy ? jak bardzo się zazębiają i pociągają za sobą: jeden GRZECH GŁÓWNY z DRUGIM GRZECHEM GŁÓWNYM. Są od siebie zależne! Pojedynczo jakoby nie istnieją! Jeden lub drugi są najczęściej dominujące, ale zawsze w ich ?cieniu? są pozostałe.

Stąd w OBŻARSTWIE z OPILSTWEM są pozostałe ? wspomagające... jak chciwość, zazdrość, lenistwo... często towarzyszy im nieczystość... Gdy więc chodzi o NIEUMIARKOWANIE... warto sobie postawić pytanie: ?Czy żyję po to, żeby jeść? Czy też jem po to, żeby żyć??
Nie jest przecież celem życia człowieka zaspokajanie hedonistycznych zachcianek!

Hasła: ?Używaj świata, póki młode lata!? ?...jedz, pij i... popuszczaj pasa!? ?Na zdrowie!? ? już poważnie sepleniąc od nadmiaru wypicia... ... są niejako wzajemnym dopingiem do nieumiarkowania, ale czyny, które następują w konsekwencji, są niegodne życia człowieka!

Bo czy ?ludzkie? był rzymskie uczty, gdy ptasim piórkiem zmuszano się do wymiotów, by móc dalej ucztować? Dziś z ironią myślimy o tym. Ale przecież i dziś, choć nie przy pomocy ?piórka?, wielu ludzi nie potrafi sobie odmówić łakoci, przysmaków, a później ? z wielkim przerażeniem...

...w oczach ? stwierdzają, że ?sadełko rośnie?, więc... jakże kosztowne diety odchudzające, seanse, leczenia, odtłuszczania czy nawet operacje plastyczne... To są ?piórka? naszych czasów, którym nadano piękne nazwy i motywacje.

Albo sprawa OPILSTWA? Miło, jak kpią z nas na świecie: ?pijany jak Polak?? Nie umiemy bawić się czy gościć inaczej, jak tylko z procentowymi napitkami:
? dla kurażu,
? na odwagę,
? na lepszy humorek,
? za zdrowie,
I tak się nakręcamy wzajemnie, przekraczając często granice przyzwoitości!

A później ? co? Jakie konsekwencje?
W każdej epoce dziejów, niemalże we wszystkich kulturach, historie ludzkich zachowań ? przynajmniej w tej dziedzinie ? były i są bardzo zbliżone. A mechanizmy takich działań są takie same.
Zawsze byli głodujący, egzystujący na granicy śmierci głodowej.
Zawsze byli ludzie, którzy nie narzekali na brak pożywienia.
Zawsze jednak były jednostki czy grupy, które nie mogły się oprzeć pokusom jedzenia czy picia i wykraczały ponad to, co konieczne ? nie licząc się z nikim i z niczym. Nie zważając na innych. A to już zawsze było OBŻARSTWEM i OPILSTWEM ? nieumiarkowaniem.

Przy każdej okazji takich rozważań podaję przykłady z życia ludzi, wśród których pracuję. Tak będzie i teraz.

1) Przed kilku laty pracowałem na stacji w Turingi. Kiedyś pracował tam również ks. Darek. Opowiadał historie o Robercie, średniej postury Papuasie, który pomagał na stacji i za moich czasów. Otrzymał on kiedyś kilogram ryżu i jakąś konserwę. Ugotował wszystko i od razu zjadł. Zadziwiające, bo taką porcją może się nieźle pożywić czterech ludzi.
Czy to było obżarstwo? Chyba nie. Może był aż tak głodny...?
Tutaj ludzie nie mają możliwości przechowywania pożywienia na następny dzień. A w tym klimacie, w tych temperaturach, jest to nawet niebezpieczne, a co najmniej ryzykowne. Spożywają więc wszystko, co przygotowane, by się nie zmarnowało.

2) Smutne jest jednak to, co zostało zaczerpnięte z zachodniej cywilizacji, tj. opilstwo. Dla wielu młodych ludzi tutaj szczytem dorosłości jest upijanie się i rozrabianie. A i dla wielu dorosłych wyznacznikiem ich ?wielkości? jest nadużywanie mocnych trunków czy lokalnych samogonów (i to na miarę plagi).

Grzech nieumiarkowania w jedzeniu i piciu jest powszechny. Tylko że ludzie nie bardzo są skłonni u z n a ć te hedonistyczne zachcianki za GRZECH!
Warto by było dokonać osobistej refleksji: ?czy żyję po to, by jeść i pić?... czy też jem i piję po to, by żyć??.
Bo tak naprawdę ? do podtrzymywania życia ? niewiele jest potrzebne.
Nie jest chwalebne, że po człowieku może pozostać na tej ziemi jedynie ?wielkie g.....?!

 

Ks. Krzysztof Morka SAC