Tematy
Papuaskie drogi PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
niedziela, 06 marca 2005 19:00

Misjonarze pisząPrzejezdność dróg papuaskich w dużej mierze uzależniona jest od pogody. Gdy jest sucho, to, chociaż pełne dziur, są zwykle przejezdne, lecz kiedy droga jest mokra po deszczu, wtedy często samochód wpada czy raczej jest wciągany przez błotnistą maź w dziurę lub koleinę. To niczym jazda po lodzie.

Kiedy wyjeżdżam do wiosek w mojej parafii, szczególnie tych najdalszych, modlę się o dobrą pogodę, bym mógł przejechać.

Pewnego razu po kilku dniach ulewnych deszczy, zbliżał się dzień moich odwiedzin w wioskach na równinach w pobliżu rzeki Sepik. Moich modlitw o pogodę Pan Bóg wysłuchał i w dzień poprzedzający wyjazd była piękna, słoneczna pogoda. Zapakowałem samochód wszystkim, co było potrzebne na dwudniowy patrol misyjny i wyruszyłem. Dojechałem do podjazdu do rzeki, przez którą trzeba przejechać - rzeka znajduje się ok. 20 m niżej ...

Więcej…
 
Papua Nowa Gwinea - pierwsze wrażenia PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
piątek, 04 marca 2005 23:35

Z życia misjonarzyPragnę się podzielić z Wami garścią pierwszych wrażeń z pobytu w Papui Nowej Gwinei. Na razie jestem w parafii Boram z ks. Jackiem Bilikiem. Jeżdżąc z nim do wspólnot na terenie parafii miałem okazję poznać miejsca i ludzi wśród których pracujemy.

Do niektórych miejsc z trudem można było dojechać, a gdy popadał deszcz graniczyło z cudem zjechać z wyżej położonych wiosek (ks. Jacek jest chyba cudotwórcą bo mu się udało).

Historie z życia ludzi są czasem wręcz zaskakujące. Chyba nie zapomnę jednej mszy sprawowanej za zmarłych w wiosce - osiedlu gdzie mieszkają policjanci z Wewak i ich rodziny. Dlaczego? W miejscu tym nie ma kościoła. Mszę Świętą odprawialiśmy z Jackiem na placu przed jednym z domów.

Gospodarz to bardzo sympatyczny pan, policjant i w niczym nie pasuje do wizji papuaskiego policjanta, który najpierw bije, a potem pyta za co (tak tu jest). Rok temu rodzina z tej wioski przeżyła tragedię. Ich 8 letnia córeczka została uprowadzona i zamordowana w lesie w pobliskiej wiosce. Policja po poszukiwaniach znalazła mordercę. Okazał się nim ...

Więcej…
 
Gdyby był motor! PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
piątek, 04 marca 2005 23:32

Twój udział w misjachParafia Turinghi w Papui Nowej Gwinei jest dosyć dużą parafią, bo jest to teren o powierzchni ok. 30 na 30 km. Pod opieką misjonarza znajduje się 10 kościołów, do których schodzą się ludzie z ponad 20 wiosek. Drogi są bardzo złe - gliniaste i żwirowe.

W porze suchej misjonarz jest w stanie dotrzeć samochodem prawie wszędzie, gdzie są drogi. W czasie pory mokrej, która trwa przez większą część roku, samochodem dotrzeć gdziekolwiek jest niemożliwością, bo drogi z gliniastych zmieniają się w grzęzawisko, a niektóre stają się rzekami. A bywa i tak, że dojeżdża się do niewielkiej rzeki, gdzie przejechać można było po mostku, a tu wody tyle, że po mostku nie ma śladu. Dookoła busz, nie ma możliwości objazdu. A wierni po drugiej stronie rzeki czekają! Z powodu takich trudności nie można zostawić wiernych bez opieki duszpasterskiej.

Misjonarz wtedy nie ma wyjścia: musi wędrować dziesiątki kilometrów, by spotkać się ze swoimi parafianami i sprawować dla nich sakramenty. Wędrować w temperaturze ok. 40C nie jest łatwo, bo zawsze trzeba dźwigać ze sobą cały ekwipunek potrzebny do sprawowania sakramentów i bagaż osobisty. Pojawia się wtedy taka myśl: gdyby był do dyspozycji motor! Wtedy mógłbym dojechać, bo dla motoru wystarczy ubita ścieżka, a tych jest wiele.

Misjonarskie środki finansowe są bardzo ograniczone i nie mogę pozwolić sobie na kupno motoru. Parafia ma wiele potrzeb, wielu ludzi potrzebuje pomocy. Misjonarz nie może pozostawiać ludzi bez posługi duszpasterskiej, po prostu musi ...

Więcej…
 
Misjonarz sługą Słowa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jolanta Fidura   
piątek, 04 marca 2005 23:30

Z życia misjonarzy
Pożegnaliśmy ks. Pawła Koteckiego, misjonarza, który wyjechał do Papui Nowej Gwinei. Myśl o pracy na misjach towarzyszyła mu już w chwili, gdy wstępował do seminarium.

Dążył do tego celu konsekwentnie, podczas studiów, podczas przygotowania językowego, podczas pracy duszpasterskiej w Polsce. Wyjechał mówiąc, że nie obawia się, bo w pełni zaufał Bogu.

W homilii podczas pożegnalnej Mszy św. ks. Adam Golec SAC (Sekretarz ds. Misji) zwrócił uwagę na znacznenie posługi słowa w Kościele:" To szczególne miejsce przepowiadania wynika ze szczególnej roli, jaką w dziejach zbawienia wyznaczył Bóg Słowu. Rola Słowa w dziejach zbawienia jest tak wielka, że św. Jan Apostoł usiłuje przedstawić dzieje zbawienia, jako dzieje Słowa: Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, a Bogiem było Słowo... Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, co się stało... Słowo stało się ciałem i mieszkało wśród nas (J 1, 1-3, 14).

Ks. Paweł otrzymał krzyż misyjny: "ów krzyż trzymaj ochoczo. Mocno umieść go w sobie. Niech przyrośnie on do twej piersi tak, byś z krzyżem ...

Więcej…
 
Rozmowa z ks. Janem Rykałą SAC PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jolanta Fidura   
piątek, 04 marca 2005 23:26

Misjonarz opowiadaRed. - Kiedy i dlaczego Ksiądz zdecydował się na wyjazd do Papui Nowej Gwinei?
Ks
. ? Już w szkole podstawowej i średniej bardzo interesowałem się geografią, a szczególnie Australią i Oceanią. Zawsze marzyłem, żeby tam pojechać, ale nigdy jako ksiądz. Chyba raczej jako naukowiec.
Kiedy skończyłem szkołę średnią, poszedłem na studia do Wrocławia, na geologię , - studia skończyłem. W duszpasterstwie akademickim ?Maciejówka? byłem zaangażowany w grupie misyjnej, do której należał ksiądz werbista, który pojechał do Papui Nowej Gwinei. Myślę, że to mnie ukierunkowało. Po skończeniu studiów poszedłem do pracy - pracowałem jako geolog. W końcu doszedłem do wniosku, że już czas się zdecydować. Poszedłem do werbistów, ale mnie nie przyjęli - powiedzieli, że mam powołanie, ale nie do nich. Zapukałem więc do pallotynów - nie znałem ich wcześniej, szukałem zgromadzenia misyjnego. Zostałem przyjęty. Kiedy byłem w nowicjacie, już jakieś pół roku, przyjechał prowincjał i powiedział, że otwiera misje w Papui. Dla mnie to był osobisty znak, że to jest coś dla mnie. I tej idei już nie porzuciłem. A tak do końca, to chyba tylko Pan Bóg wie dlaczego.

Red. ? Kiedy Ksiądz wyjechał?
Ks.
? Zaraz po święceniach byłem przez rok w Centrum Formacji Misyjnej, gdzie miałem wstępny kurs językowy. W latach 1993 - 94 byłem w Szkocji kapelanem, dla Braci Miłości i tam uczyłem się języka angielskiego. Do Papui pojechałem w 1994 r. Najpierw przez 3 miesiące byłem w Boram, gdzie uczyłem się miejscowego języka i aklimatyzowałem, a następnie przez kilka ...

Więcej…
 
Jak rzeka ludzi odwiedziła PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Dariusz Woźniak SAC   
piątek, 04 marca 2005 23:09

Z życia misjonarzyDrodzy Czytelnicy "Horyzontów Misyjnych" - choć już dawno po świętach, ale z końca świata trudno zdążyć na czas, więc parę słów o świętach obchodzonych egzotycznie.

Tuż przed Wielkim Postem Sepik - największa rzeka Papui Nowej Gwinei - powodowana swym przyjacielskim nastawieniem do człowieka, postanowiła odwiedzić ludzi w ich domostwach. Wody opuściły koryto rzeki i rozlały się wokoło. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyż robi to często. Tyle tylko, że tym razem Sepik okazał się bardziej "wylewnym" niż zwykle. W niektórych miejscach woda wdarła się w głąb lądu nawet do kilku kilometrów. Niestety, po drodze napotkała kościół, plebanię i to wszystko, co nazywa się "stacją misyjną" w Kanduanum. Najpierw woda opasała wszystko, a po kilku dniach była już tylko woda. Widok z okien domu prawie jak z Arki Noego.

Bezpardonowo wody Sepiku spacyfikowały kościół i cicho sobie furkocząc popłynęły jego środkiem. W niedzielę ludzie stali na ławkach, ale już tydzień później trzeba było wynieść ławki, a wierni wpłynęli do kościoła na swoich, wydłubanych w pniach drzew, kanu.

Czekaliśmy na poprawę, ale wody ...

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 61 62 63 64 65 66 67 68 następna > ostatnia >>

Strona 61 z 68