Tematy
Co widział 'Jasiu' sto lat temu w Papui - opowieść druga PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. SAC WD   
piątek, 12 sierpnia 2011 12:13

By rodzina i wieś miały co jeść trzeba by coś posadzić - czyli zrobić "ogród", lub coś upolować. Nie ma o czym gadać gdy są traktory, maszyna i narzędzia. Zupełnie inna historia, gdy do dyspozycji jest tylko ogień, kamienna siekiera i jakiś patyk.

Tu dodam tylko, że las tropikalny w zasadzie się nie pali. Jest zbyt wilgotny. Aby ściąć choćby drzewo, to nie wystarczy walić w nie kamienną siekierą. Zupełnie nieskuteczne.

Takie drzewo obłupuje się najpierw z kory, poczym odpowiednio się je opala i później również odpowiednio - obtłukuje, i tak aż do oczekiwanego skutku. Później pora na następne i następne, aż padnie kawałek dżungli. Łatwo powiedzieć gdy sprawa z uschniętym, czy spróchniałym, ale ze zdrowym i wybujałym zaczyna prawdziwa "zabawa".

 

Więcej…
 
Co widział 'Jasiu' sto lat temu w Papui PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. SAC WD   
piątek, 08 lipca 2011 08:42

Kiedy poczynał się nowy człowiek, rodzice musieli zapewnić mu prawidłowe warunki do zaistnienia. Ówczesna wiedza i prawo nakazywały minimum dwumiesięczne, (a bywało w niektórych rejonach, że i trzymiesięczne) poczynanie nowego potomka.

Dzień po dniu pracowano nad jego prawidłowym zaistnieniem. Zawsze później inni mogliby zarzucić ojcu, jeśli dziecko urodziło się ułomne, że dopuścił się zaniedbań w swym tak ważnym obowiązku, a to wielki wstyd. Taka była wiedza o życiu przekazywana podczas edukacji seksualnej w czasie przygotowania do życia - również w "haus boju", a później praktykowana.

Kiedy więc przychodził na świat nowy człowiek, rodził się on w specjalnym miejscu i domu zwanym "haus karim" (czyt.: dom porodowy), wyznaczonym przez starszyznę i to zazwyczaj w odosobnionym miejscu. Nowa matka, przez ten czas pozostawała pod opieką doświadczonych wioskowych "położnych", a później jeszcze kilka tygodni - nawet do miesiąca, by w końcu przynieść do domu nowego potomka w pełni swej okazałości.

 

Więcej…
 
Wreszcie stanął dom PDF Drukuj Email
Wpisany przez Budowniczowie   
sobota, 11 czerwca 2011 08:41

Dnia 31 Maja 2011. Po 18 roboczych tygodniach udało nam się zakończyć budowę domu na stacji w parafii Roma, gdzie swą posługę pełnił Ks. Jacek Bilik SAC.

Zaczęło się niepozornie od zainicjowania przez proboszcza akcji zbiórki funduszy na budowę nowej plebani zwanej po naszemu ?domem ojca?. Dobre dwa lata organizowania i zbierania funduszy zaowocowały kapitałem wyjściowym, pozwalającym rozpocząć budowę. Trzeba tu dodaj jednocześnie, że jak do tej pory w całej historii naszej diecezji jest to pierwszy taki przypadek, kiedy plebania powstaje mocą i sumptem parafian i proboszcza tylko.

Więcej…
 
Co zostało z tamtych dni PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. SAC WD   
poniedziałek, 06 czerwca 2011 20:55

Sięgając w przeszłość często budzimy demony, które wolelibyśmy, aby pozostały w ukryciu, albo odeszły w zapomnienie, lub za którymi tęsknimy ? których nam brak.

Zderzenie kultur lub cywilizacji zawsze niosło za sobą zniszczenia, ale i zmiany będące zarzewiem rozwoju. Ucierpieli Egipcjanie, Persowie, Grecy i Rzymianie. Dostali po grzbiecie Majowie, Aztekowie, Inkowie, Indianie również nie zostali oszczędzeni. Przemijali jedni, inni zaczynali swoje ?pięć minut? w historii. Jedni nie mieli wyjścia i musieli się zmienić, lub odejść, a drudzy dokonując dzieła zniszczenia często nieświadomie przyjmowali elementy tego z czym walczyli. Ówczesne ?Pax Romana?, ?Pax Espaniana, Americana,? etc. rozpoczynały coś, co i tak pewnie by nastąpiło, tylko, ze może znacznie spokojniej. (Kiedyś Hieraklit powiedział:  ?panta rei? i chyba coś w tym może i by było, zwłaszcza w procesie spotykania i przenikania się różnych usposobień i kultur.

Wielkie dzieło zmian cywilizacyjnych nie oszczędziło również i takiego zakątka jak Papua Nowa Gwinea. Nawet współczesna wrażliwość na wartości innych kultur i chęć zachowania ich w nieskazitelnej formie nie jest w stanie powstrzymać idących zmian. Więc i papuaska tradycja została nieźle przeczesana. W zderzeniu ze współczesną cywilizacją nie miała ona wielkich szans.

Więcej…
 
Tsunami w PNG c.d. PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
piątek, 18 marca 2011 20:27


Dziś w sklepach szukałem jakiegoś sejfu, by nasze dokumenty, paszporty i pieniądze miały bezpieczne miejsce. Niestety, jak przyszło do zamontowania - brakło wiertarki, by wywiercić dziury w betonie, by go przymocować. Stara wiertarka, jak i wszystkie narzędzia i przedłużacze - wszystko zalane.

Tak więc w pierwszym rzędzie musimy kupić narzędzia, by można było dalsze remonty przeprowadzić - bez tego ani rusz.
A potem powoli, powoli jakoś wyjdziemy - mam nadzieję - na jakąś prostą ścieżkę.

Mój samochód, jak i drugi, którego używaliśmy, stoją w warsztacie. Gdyby nie było płotu przy naszym ogrodzeniu, woda porwałaby moje autko i wylądowałoby w rowie ? bagnie - wypełnionym szlamem po pas. Zepsuty jest alternator, akumulator, regulator napięcia i woda niestety, dostała się do filtra powietrza i dalej, do całego systemu. Mam nadzieję, że ruszy po naprawie, ale nie wiem jak długo pochodzi - wszak miał juz 15 lat i już prawie kwalifikował się do kasacji. Rdza wszędzie go jadła, a teraz, po kąpieli w słonej wodzie, trudno powiedzieć jak długo i czy w ogóle ?podycha?.

Więcej…
 
Tsunami w PNG PDF Drukuj Email
Wpisany przez Br. Janusz Namyślak SAC   
piątek, 18 marca 2011 20:20

Drodzy Współbracia, Przyjaciele i Współpracownicy Misji, Bracia i Siostry!
12-go marca w piątek wieczorem do Papui Nowej Gwinei dotarło tsunami, które było efektem trzęsienia ziemi w Japonii. Informacja o możliwości nadejścia tsunami była podana dopiero godzinę przed nadejściem fali.

Nie powiedziano, że fala się zbliża, tylko że trzeba czuwać, bo może nadejść. Toteż kiedy o godzinie 22.15 czasu papuaskiego (13.15 czasu polskiego) nadeszła fala tsunami zalewając i niszcząc wszystko co napotkała na swej drodze czuliśmy się mimo wszystko trochę zaskoczeni. Było zbyt mało czasu, żeby wszystko zabezpieczyć. Woda z ogromną siłą dostawała się wszędzie. Niosła ze sobą wszystko co zabrała po drodze. Konary drzew, śmieci, błoto itp. Było słychać krzyki uciekających ludzi, szczególnie matek z dziećmi.

Opodal nas jest szpital. Podczas ewakuacji jed

 en z pacjentów zmarł. Był to młody chłopak ze szkoły średniej. W innej części słychać płacz. Ktoś mówi, że to chyba już koniec świata. Fala sięgała od 1,5 do 1,8 metra wysokości.

Dopiero kiedy po kilku godzinach zaczęła opadać i zaczęło się rozwidniać można było zobaczyć skutki. Wiele zniszczonych domów. Duże uszkodzenia szpitala. Połamane i powywracane drzewa. Łódki, które były na plaży przeniesione w głąb lądu.

Nasz dom również został zalany. Zniszczone zostały wszystkie narzędzia, które z trudem skompletowaliśmy, jak wiertarka Bosch, pila elektryczna i inne. Zniszczony został cały sprzęt muzyczny jak: kolumny, wzmacniacz, mikrofony, przewody , gitary. Zniszczona jest kosiarka. Materace i łóżka w pokojach. Biuro parafialne. Wszędzie błoto - szlam i smród.
Zniszczeniu uległy dwa samochody. Jeden ks. Pawła, a drugi parafii Roma Warabung. Bardzo poważnie została uszkodzona łódka ks. Pawła, która była przycumowana na plaży.

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 68