Z życia misjonarzy
Rodzina w Papui Nowej Gwinei PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Krzysztof Morka SAC   
środa, 02 marca 2005 22:36

Z życia misjonarzyW Papui Nowej Gwinei jest wiele regionów kulturowych, różniących się zwyczajami, tradycją, symbolami, prawami, toteż nie jest możliwe, by przedstawić jeden wspólny obraz papuaskiej rodziny.

Ograniczę się więc jedynie do przedstawienia swoich obserwacji z tych miejsc, gdzie pracowałem uprzednio (Marui) oraz pracuję obecnie (Roma).

Słowo rodzina w Papui Nowej Gwinei określa raczej wszystkich członków klanu niż rodzinę jako podstawową komórkę życia według planu Bożego. Rodzina jest podporządkowana klanowi, a szczególnie jego przywódcom, którzy o wszystkim decydują.

Rodzice nie posiadają pełni władzy nad swoimi dziećmi - to raczej krewni decydują o ich losie. Młodzi ludzie nie mogą sami ...

Więcej…
 
List z Papui Nowej Gwinei PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Krzysztof Morka SAC   
środa, 02 marca 2005 22:29

Z życia misjonarzyBardzo dobrze wspominam okres swojej pracy w Marui, chociaż ludzie byli tam bardzo twardzi i trudno było z nimi współpracować. Przed nami nie było tam księdza, który by wytrzymał dłużej niż 2 lata. Mnie udało się znaleźć wspólny język i stosowne formy współpracy z tymi ludźmi.

Byłem tam 6 lat i zostałbym chętnie dłużej, gdyby nie groźba inwalidztwa, o czym pisałem w poprzednim liście.

Czułem się tam dobrze i robiłem co było możliwe. Zacząłem ich słuchać i szybko zauważyłem, że wtedy i oni uważnie słuchają. Nie poszedłem do nich jako boss, tylko jako ten, który ma być wśród nich. Nic im nie narzucałem, szanowałem ich zdanie. Starałem się, byśmy wspólnie podejmowali decyzje co i jak będziemy robić. Oczywiście w niektórych wypadkach musiałem im się sprzeciwić, ale starali się ...

Więcej…
 
List z Romy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Krzysztof Morka SAC   
środa, 02 marca 2005 22:12

Z życia misjonarzyZ powodu groźby inwalidztwa, spowodowanej nadmiernym obciążeniem kręgosłupa, a nawet jego lekkim pęknięciem, spowodowanej przez noszenie, niezbędnych w podróżach misyjnych na parafii w Burui, przedmiotów (silnik łodzi, kanistry z benzyną itp.), zmuszony byłem opuścić moją parafię "na wodzie" i przenieść się "na ląd".

Od ponad dwóch lat pracuję w parafii Roma, w buszu. Ludzie tu są inni: mniej pyszni, bardziej chłonni i skłonni do współpracy.

Był tu domek dla misjonarza (pierwszy misjonarz przybył tu 40 lat temu), w którym zamieszkałem. Niestety, prawie cały jest już mocno nadwątlony, gdyż stanowi jadłodajnię termitów. Najmniejsze trzęsienie ziemi i muszę uciekać, bo się boję, że coś mi spadnie na głowę.

Najważniejsze jest, że ludzie się cieszą, że jestem wśród nich. Staram się też pomóc im w różny sposób. Zorganizowałem dla kobiet kurs szycia. Pomogła siostra zakonna, Niemka. Kiedy zastanawiałem się skąd wziąć pieniądze na zakup materiału, dostałem 500 dolarów z Kanady &ndash, to było ok. 1000 kina. Mogliśmy więc zacząć. Przez miesiąc ...

Więcej…
 
Pan Jezus przyszedł z orędziem Miłosierdzia PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
środa, 02 marca 2005 21:59

Z życia misjonarzyChciałbym podzielić się wydarzeniem, jakie miało miejsce w mojej poprzedniej parafii w Neragaimie. Pewnego dnia przyszedł do mnie jeden z "moich" katechistów (świecki lider kościelny) i opowiedział co zdarzyło się w jednej z wiosek.

Powiedział, że kilku starszych ludzi, mieszkających w jednym z domów klanu (są to domy bez okien, mają tylko drzwi) widziało światło u wejścia.

Kiedy się przybliżyli, mieli zobaczyć Pana Jezusa, takiego jak jest namalowany na obrazie "Jezu ufam Tobie". Katechista mówił, że oni chcą, bym do nich przyszedł i pobłogosławił dom, który właśnie zbudowali. Miał on służyć tej małej wspólnocie jako dom modlitwy. W kościele na stacji bocznej, do której ci ludzie zwykle chodzą na Msze św. czy nabożeństwa dawno już zawiesiłem obraz Jezusa Miłosiernego i miałem tam iść z rekolekcjami, by im wytłumaczyć ...

Więcej…
 
Byłem, zobaczyłem... PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jacek Kustal   
wtorek, 01 marca 2005 23:52

Z życia misjonarzyPrzed wyjazdem do Papui Nowej Gwinei kraj ten znałem jedynie z kilku przeczytanych tekstów oraz ze zdjęć wykonanych przez pallotyńskich misjonarzy tam pracujących. W moich wyobrażeniach była to odległa wyspa na Oceanie Spokojnym.

Pokryta tropikalną roślinnością i zamieszkana przez czarnoskórą ludność, którą z powodu prowadzonego sposobu życia można zaliczyć do najprymitywniejszych grup etnicznych naszej planety.

Kiedy po półtoradobowej podróży samolotem wylądowałem na lotnisku w stolicy Papui - Port Moresby, zostałem mile zaskoczony. Międzynarodowy port lotniczy powitał mnie nowoczesną architekturą i rozwiązaniami technicznymi. Jedynym elementem różniącym ten obiekt od portów lotniczych w innych krajach był dziwny znak zakazu umieszczany zawsze obok znaku zakazu palenia papierosów. Dopiero po przejściu z portu międzynarodowego do krajowego zorientowałem się czego on dotyczył. Przechodząc chodnikiem i oczekując w poczekalni na odlot samolotu z Port Moresby do Wewak, gdzie miałem zamieszkać ...

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 11 12 13 14 15 16 17 18 19 następna > ostatnia >>

Strona 17 z 19