Z życia misjonarzy
I Komunia św. w Romie PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
wtorek, 14 września 2010 09:13

Z życia misjonarzyNo, nie znaczy, że mali parafianie pojechali do Ojca Świętego do Rzymu, ani ze Papież przyjechał do parafii tutaj. Otóż parafia, gdzie odbyła się I Komunia św. nazywa się Roma, mały Rzym w Papui.

Podczas nieobecności proboszcza, ks. Jacka, który przebywa w Polsce na leczeniu, każdego miesiąca ktoś z nas dojeżdża do dwóch parafii Roma i Warabung z posługą duszpasterską. A tego razu dzieci były przygotowane i z tęsknotą wyczekiwały dnia swojej I Komunii św. A było ich 62.

Dzień wcześniej I spowiedź św. Rozpoczęliśmy o 9 rano. Po spowiedzi dzieci, spowiedź rodziców i tych którzy chcieli. Zajęło mi to, bagatelka, od 9 do 17 z przerwą 30 minut w 3 turach. Pod koniec nie wiedziałem jak się nazywam. Dzień po, wielka uroczystość.

Więcej…
 
Chrystus a duchy przodków PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
poniedziałek, 31 maja 2010 21:12

z zycia misjonarzyPo zmęczeniu niedzielnym, po święcie parafialnym, pojechałem sobie na oddaloną od Wewak o 15 km plażę gdzie jest dużo drzew i cienia i można się nie tylko kąpać, ale i posiedzieć rozkoszując się widokiem wysp Kairiru i Muszu oraz błękitnego morza. Zawsze kiedy tam jadę, biorę sobie fotel wiklinowy, żeby móc wygodnie siedzieć i zrelaksować się.

Tym razem nie pojechałem się tylko zrelaksować, ale także poczytać trochę literatury na temat ruchu charyzmatycznego, chrztu w Duchu Świętym, darów charyzmatycznych, bo mamy w tym tygodniu charyzmatyczne rekolekcje, a ja mam głosić jedną z nauk - właśnie o darach charyzmatycznych. Kiedy tam przyjechałem po pierwsze doświadczyłem ciszy. W Boram przez 24 godziny na dobę szumi nam elektrownia, która jest pod bokiem. Tam mogłem rzeczywiście cieszyć się ciszą. Nawet fale morskie nie były zbyt głośne, bo był odpływ.

Więcej…
 
Dziwne Spotkanie PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
poniedziałek, 24 maja 2010 20:16

Święta Wielkanocne były tuż za pasem. jak wiadomo dla księdza to nie czas na odpoczynek i leżenie do góry brzuchem. Wszystko było przygotowane, śpiewy, ministranci, droga krzyżowa w Wielki Piątek z trasą do przejścia o długości 4km w ulewnym deszczu...

W sobotnie popołudnie siedzę sobie w domu, odpoczywam po przygotowaniach do liturgii Wielkiej Soboty. A tu słyszę, ktoś puka do mych drzwi. Otwieram i widzę młode papuaski, które zaczynają coś mówić ale za żadne skarby nie mogę je zrozumieć.

Proszę o powtórzenie, a te dalej z uporem maniaka powtarzają to samo. Podrapałem się w głowę nie wiedząc o co chodzi, a tu nagle zza wyłomu wychyla się postać "białej" osoby o rysach europejskich mówiącej językiem polskim. Była to polska studentka, która wracała ze studiów podyplomowych i chciała zobaczyć ...

Więcej…
 
Pamięć o zmarłych w PNG PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jacek Bilik SAC   
poniedziałek, 14 grudnia 2009 10:51

Z życia misjonarzyListopad jest okazją, aby uczyć Papuasów chrześcijańskiej pamięci o zmarłych, gdyż w tym elemencie papuaskiego życia szczególnie mocno wychodzą ich pogańskie zwyczaje.

Tylko w nielicznych wioskach można spotkać cmentarze - zazwyczaj zmarli chowani są w pobliżu ich domów, a pamięć o zmarłych kończy się dla wielu w momencie kiedy zapłacą odszkodowanie za zmarłego czyli tzw. baim het ("kupienie głowy?).

Kilka tygodni temu zostałem poproszony o odprawienie pogrzebu w jednej wwiosek w parafii Warabung. Okazało się, że jeden z krewnych zmarłej (członek jednej z sekt) bardzo się przeciwstawiał, abym przyszedł ...

 

Więcej…
 
Wichura w parafii PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks Jan Rykała SAC   
niedziela, 15 listopada 2009 22:38

Z życia misjonarzyW ostatnią niedzielę, w nocy, nawiedziła naszą parafię wichura. Wieczorem wracałem do domu i dobrze, że nie jechałem zbyt szybko, bo kiedy wyjechałem zza zakrętu na ostatnią prostą, niedaleko kościoła parafialnego, drogę zagrodziło mi złamane drzewo. Na szczęście udało mi się wyhamować, zawrócić i okrężną drogą dojechać do domu.

Następnego ranka oczekiwała mnie jednak dalsza część historii z ostatniej wichury. Zadzwonił do mnie jeden z moich liderów z kościoła filialnego w Perigo informując mnie, że wielkie drzewo zawaliło się na kościół i są duże zniszczenia. Czym prędzej więc wsiadłem w samochód i pędzę. W głowie przechodzą mi różne obrazy: kościół zniszczony doszczętnie, częściowo itp. Wyobrażałem sobie też to drzewo, które spadło i tak dojechałem do kościoła filialnego, który jest około 5 km od kościoła parafialnego.

Zobaczyłem mnóstwo ludzi, z których część zajęta była ...

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 2 z 19