Misjonarz opowiada
Co zostało z tamtych dni PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. SAC WD   
poniedziałek, 06 czerwca 2011 20:55

Sięgając w przeszłość często budzimy demony, które wolelibyśmy, aby pozostały w ukryciu, albo odeszły w zapomnienie, lub za którymi tęsknimy ? których nam brak.

Zderzenie kultur lub cywilizacji zawsze niosło za sobą zniszczenia, ale i zmiany będące zarzewiem rozwoju. Ucierpieli Egipcjanie, Persowie, Grecy i Rzymianie. Dostali po grzbiecie Majowie, Aztekowie, Inkowie, Indianie również nie zostali oszczędzeni. Przemijali jedni, inni zaczynali swoje ?pięć minut? w historii. Jedni nie mieli wyjścia i musieli się zmienić, lub odejść, a drudzy dokonując dzieła zniszczenia często nieświadomie przyjmowali elementy tego z czym walczyli. Ówczesne ?Pax Romana?, ?Pax Espaniana, Americana,? etc. rozpoczynały coś, co i tak pewnie by nastąpiło, tylko, ze może znacznie spokojniej. (Kiedyś Hieraklit powiedział:  ?panta rei? i chyba coś w tym może i by było, zwłaszcza w procesie spotykania i przenikania się różnych usposobień i kultur.

Wielkie dzieło zmian cywilizacyjnych nie oszczędziło również i takiego zakątka jak Papua Nowa Gwinea. Nawet współczesna wrażliwość na wartości innych kultur i chęć zachowania ich w nieskazitelnej formie nie jest w stanie powstrzymać idących zmian. Więc i papuaska tradycja została nieźle przeczesana. W zderzeniu ze współczesną cywilizacją nie miała ona wielkich szans.

Więcej…
 
Rozmowa z ks. Pawłem Koteckim SAC PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jolanta Fidura   
poniedziałek, 22 lutego 2010 19:44

Misjonarz opowiadaRed. - Jest Ksiądz najmłodszym wiekiem i stażem misjonarskim wśród pallotynów w PNG. Na początek proszę o przypomnienie naszym Czytelnikom w jakich miejscach w PNG Ksiądz pracował.

Ks. - Jest u nas tradycja, że każdy ?młodzik", odbywa najpierw przygotowanie do pracy misyjnej pod bacznym okiem tutora (?mentora"). Tak było i w moim przypadku.
Na samym początku pojechałem do ks. Piotra Czerwonki do Ulupu, gdzie poznawałem początki języka pidgin. Do teraz pamiętam jak przed Bożym Narodzeniem, bym mógł pomóc w spowiedziach, Piotrek uczył mnie na pamięć grzechów w języku pidgin. Byłem tam prawie 2 miesiące.

Następne 2 miesiące spędziłem w Boram, gdzie razem z br. Januszem Namyślakiem mieliśmy pieczę nad parafią Boram. Następnie u ks. Krzyśka Morki w Turingi doświadczałem przyjemności i trudności jazdy motorem/samochodem po buszowych drogach, a tuż po jego wyjeździe na urlop sabatyczny opiekowałem się jego parafią.

Następnie spędziłem piękne 3 lata jako proboszcz ...

Więcej…
 
Rozmowa z ks. Krzysztofem Morką SAC PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jolanta Fidura   
niedziela, 07 sierpnia 2005 23:23

Misjonarz opowiadaRed. - Dlaczego Ksiądz wyjechał akurat do Papui Nowej Gwinei?
Ks.
? Kiedy byłem w seminarium prowincjał przedstawił nam, po uprzednim rozeznaniu sytuacji, prośbę biskupa Kalisza z PNG o pomoc tamtejszemu Kościołowi. Wtedy zdecydowałem się i podałem swoją kandydaturę. Ciągnęło się to jeszcze przez kilka lat. Nie było drugiego chętnego. Po pewnej namowie zgodził się Marian Wierzchowski i obaj zaczęliśmy się przygotowywać. Przez rok pracowaliśmy na parafii w Polsce, a przez następny uczyliśmy się języka angielskiego w Australii. A w końcu, w lutym 1990r., znaleźliśmy się w Papui.

Red. ? Pierwsze wrażenia?
Ks.
? Duszno, gorąco. Trochę dziwnie, bo nagle znaleźliśmy się w zupełnie innej rzeczywistości. Po dwóch dobach w Port Moresby (stolica) polecieliśmy do Wewak (w towarzystwie Prowincjała i Sekretarza d.s. Misji ? odstawili nas na miejsce, pobyli parę dni i pojechali). Kilka tygodni byliśmy w ośrodku kształcenia liderów czy pracowników pastoralnych, żeby trochę poznać ...

Więcej…
 
Rozmowa z ks. Janem Rykałą SAC PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jolanta Fidura   
piątek, 04 marca 2005 23:26

Misjonarz opowiadaRed. - Kiedy i dlaczego Ksiądz zdecydował się na wyjazd do Papui Nowej Gwinei?
Ks
. ? Już w szkole podstawowej i średniej bardzo interesowałem się geografią, a szczególnie Australią i Oceanią. Zawsze marzyłem, żeby tam pojechać, ale nigdy jako ksiądz. Chyba raczej jako naukowiec.
Kiedy skończyłem szkołę średnią, poszedłem na studia do Wrocławia, na geologię , - studia skończyłem. W duszpasterstwie akademickim ?Maciejówka? byłem zaangażowany w grupie misyjnej, do której należał ksiądz werbista, który pojechał do Papui Nowej Gwinei. Myślę, że to mnie ukierunkowało. Po skończeniu studiów poszedłem do pracy - pracowałem jako geolog. W końcu doszedłem do wniosku, że już czas się zdecydować. Poszedłem do werbistów, ale mnie nie przyjęli - powiedzieli, że mam powołanie, ale nie do nich. Zapukałem więc do pallotynów - nie znałem ich wcześniej, szukałem zgromadzenia misyjnego. Zostałem przyjęty. Kiedy byłem w nowicjacie, już jakieś pół roku, przyjechał prowincjał i powiedział, że otwiera misje w Papui. Dla mnie to był osobisty znak, że to jest coś dla mnie. I tej idei już nie porzuciłem. A tak do końca, to chyba tylko Pan Bóg wie dlaczego.

Red. ? Kiedy Ksiądz wyjechał?
Ks.
? Zaraz po święceniach byłem przez rok w Centrum Formacji Misyjnej, gdzie miałem wstępny kurs językowy. W latach 1993 - 94 byłem w Szkocji kapelanem, dla Braci Miłości i tam uczyłem się języka angielskiego. Do Papui pojechałem w 1994 r. Najpierw przez 3 miesiące byłem w Boram, gdzie uczyłem się miejscowego języka i aklimatyzowałem, a następnie przez kilka ...

Więcej…
 
Rozmowa z ks. Jackiem Bilikiem SAC PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jolanta Fidura   
piątek, 04 marca 2005 20:38

Misjonarz opowiadaRed. - Pracował Ksiądz na wybrzeżu, w górach i nad Sepikiem, w zdecydowanie różnych regionach.
Ks. -
Tak. Wyjazd w góry to jakby wyjazd do innego kraju. Papuę, główną wyspę można podzielić na 3 części: północ, tj. Nowa Gwinea, część środkową - góry oraz część południową - Papua. W góry chrześcijaństwo dotarło mniej więcej 60 lat temu. Do diecezji Chimbu - przed 50 laty. Właściwie cała historia Kościoła rozpoczęła się tu po II wojnie światowej. Tylko na wybrzeżu ma już ponad sto lat. Pierwszą zasadniczą różnicą jest to, że na wybrzeżu wszyscy znają język pidgin, wspólny dla całej Papui, w górach zna go może połowa ludzi. Na wybrzeżu ludzie mieszkają w wioskach, a w górach klanami, ich domy są porozrzucane. W górach obowiązuje prohibicja, gdyż wystarczy niewielka ilość alkoholu, by rozpoczęła się wojna. Mimo to przemycają alkohol. Na wybrzeżu próbują go produkować z orzechów kokosowych. W górach wprawdzie ...

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 następna > ostatnia >>

Strona 1 z 2