Wizyta z Polski PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. Paweł Kotecki SAC   
piątek, 17 grudnia 2010 21:57

W prawie naszego Stowarzyszenia Apostolstwa Katolickiego /Księża i Bracia Pallotyni/ jest zapis, iż przełożony powinien przynajmniej raz podczas swojej kadencji odwiedzić wszystkie miejsca gdzie żyją i pracują pallotyni należący do jego prowincji. I tak się też stało u nas. Nasz ksiądz Prowincjał Kazimierz Czulak doleciał do nas, do Papui Nowej Gwinei, 30 listopada w godzinach wieczornych. Zmęczony, niewyspany, ale szczęśliwy ze już jest na miejscu.

W tym roku obchodzimy jako pallotyni skromny jubileusz naszej pracy i obecności na ziemi papuaskiej. 20 lat minęło od momentu kiedy to dwaj polscy pallotyni ks. Krzysztof Morka i ks. Marian Wierzchowski postawili pierwsze kroki na Rajskiej Wyspie. I tak w przeciągu 20 lat przewinęło się przez ten kraj 10 pallotynów, którzy przez dłuższy bądź krótszy okres czasu głosili Ewangelie na papuaskiej ziemi. Tak wiec nasz skromny jubileusz i jego celebracje wpletliśmy w program wizytacji ks. Prowincjała.

Wizytacja była krótka. Zaledwie tydzień. Dobrze było spotkać osobę "Ojca" naszego zgromadzenia, który swoim słowem i przykładem życia - tak uważam - wzmocnił nas na tym krańcu świata w naszym trwaniu i służbie. A nie jest to łatwe. Ksiądz Prowincjał odwiedził wszystkie "zakamarki" czyt. Miejsca, gdzie żyjemy i pracujemy.

Zaczęliśmy od parafii Voceo, gdzie popłynąłem z ks. Darkiem i ks. Prowincjałem na wyspę Tarawai. Pierwszy raz nasz przełożony doświadczył uroczystości I Komunii Świętej w wykonaniu papuaskim. Jakże innej: skromnej, bez prezentów, w tradycyjnych strojach (bo skąd wziąć białą koszulę etc... O przepraszam: prezenty były - skromne bo skromne, ale radości z nich było co nie miara.
Potem udaliśmy się na Kairiru, gdzie 3 lata temu zakończona została budowa domu parafialnego oraz główny kościół parafialny, w którym remonty powoli dobiegają końca. W niedzielę odbyły się główne uroczystości jubileuszowe w naszej "bazie" w Boram, gdzie mimo deszczu wielu ludzi przyszło, by cieszyć się wraz z nami.

Na koniec było wspólne jedzenie (bo jakże mogłoby być inaczej). Ludzie z wdzięczności, iż przez 20lat jesteśmy z nimi w Boram jako pallotyni, ofiarowali świnie, którą sami upiekli na rożnie. Na samo wspomnienie już jestem głodny, choć kolacje zjadłem kilka minut temu. Potem była zabawa, śpiewy, tańce... Prawdziwie chwile radości.

Odwiedziliśmy również parafię ks. Jacka, który obecnie przebywa w Polsce na leczeniu. Mimo to, iż dzień naszej wizyty w Romie wyznaczyliśmy na poniedziałek, wszyscy ludzie przyszli niejako na audiencje w liczbie przewyższającej wszelkie nasze oczekiwania.
Zakończeniem wizytacji była wizyta przełożonego u naszego biskupa, który z nadzieją w głosie pytał się czy są jeszcze jacyś pallotyni, którzy mogliby dojechać do Papui.

Stad mój apel, jeśli chcesz i pragniesz głosić ewangelię Jezusa w Papui Nowej Gwinei, nie wahaj się. Prawdziwe są słowa Jezusa, który mówił: żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało... Aktualnie w naszej diecezji są 44 parafie, z których 25 jest bez księdza. Ludzie czekają i modlą się, by Pan posłał robotników na swoje żniwo tu na ziemi papuaskiej.
Pożegnaliśmy ks. Prowincjała na płycie lotniska w Wewak. I choć "Ojciec" odleciał, jego przykład i słowa wciąż są żywe.

ks. Paweł Kotecki SAC