Gniew PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Krzysztof Morka SAC   

Przed laty w Boram, około 2 w nocy, obudziły mnie trzaski i płacz. Gdy otworzyłem oczy, ujrzałem łunę pożaru. W odległości ok. 100 m, za małym mangro (zaroślami), palił się dom. Słychać było jedynie trzaski i płacz. Żadnych innych odgłosów.

Rano ludzie powiedzieli mi, co się stało. Ojciec powrócił do domu późną nocą, po ?ichnej balandze?. I bardzo się zdenerwował, bo jedzenie z kolacji było zupełnie zimne i stwardniałe. W złości wziął pojemnik z naftą, oblał dookoła dom i... podpalił. Śpiący w domu zdążyli uciec, ale cały ich dobytek spłonął. A to był ? jak na tutejsze warunki ? dobry dom, semi permanent.
Na drugi dzień ten ojciec był bardzo sorry, czyli żałował tego, co zrobił w gniewie.

? Tuż przed Bożym Narodzeniem był pogrzeb kobiety na Karasau Island. W niedzielę rano wszyscy szykowali się do kościoła, bo oboje rodzice należeli do Legionu Maryi. Ojciec poszedł się myć do źródełka, ok. 100 m od domu. W tym czasie matka zaczęła narzekać, że nie może przygotować jedzenia, bo ich kuchnia przecieka i o mało się nie zawali.
Matka kierowała te narzekania do 21-letniego syna, który chociaż jest już dorosły, ale wciąż ?zbija bąki?, a nie chce wziąć się za robotę i poprawić kuchnię. Zdenerwowany tym narzekaniem syn uderzył matkę. Ta upadła. Poprawił kilkoma kopniakami. Po 5 minutach matka już nie żyła.

W niecały tydzień ojciec i syn przypłynęli do mnie, do Boiken, do spowiedzi, bo to taki dobry syn, tylko był zdenerwowany.

Obydwaj nie rozumieli, że to grzech matkobójstwa, mimo że w gniewie.

? Pod koniec lutego tego roku, młody chłopak (diler marihuany) rozrabiał. Znalazł śmierć w sąsiedniej wiosce. Na drugi dzień ludzie z wioski tego chłopaka zrobili blokadę drogi. Zatrzymali PMV jadące do Wewak. Niefortunnie, w tejże ciężarówce, jechali trzej uczniowie (IX i X klasa) z wioski, w której zabili dilera.

Na oczach wszystkich pasażerów zostali wyciągnięci z PMV, zawleczeni do dżungli i... Jeden ? z uciętą głową ? zmarł natychmiast; drugi ? z bardzo głębokimi ranami ? w drodze do szpitala; trzeci przeżył, chociaż odcięli mu rękę.

Po tym wydarzeniu ? wielki problem i strach, ale wcześniej głowy nie pracowały, tylko ?gniew robił swoje?.

? W tych samych dniach w wiosce ? tuż obok mojej Stacji ? młody mąż bardzo się zdenerwował na żonę, że ta znowu jest w ciąży. Włożył rękę w jej łono i wyrwał z wnętrza trzymiesięczny płód.
Kobieta ? z upływu krwi ? omalże nie przypłaciła tego życiem.

Zbiegli się krewni tej kobiety. Zdenerwowani odcięli maczetą rękę mężowi tuż przy barku. Oboje znaleźli się w szpitalu w Wewak. Żyją. Ale niewinny płód, dziecko nie!

Czy wobec takich faktów, które można by mnożyć i mnożyć, są potrzebne jeszcze jakieś komentarze, by bardziej ukazać i wyjaśnić, czym jest g r z e c h G N I E W U, jego zakres, skutki ? które za sobą pociąga???????????

Może jedno tylko trzeba podkreślić, że jak u ludzi pojawia się GNIEW, to głowa nie pracuje nic a nic! Jest ważna tylko z e m s t a bez myślenia o przyczynach i konsekwencjach. Ale czy tak jest tylko tu???

GNIEW
? rodzi jedynie łzy, ból, cierpienie, śmierć... tych, co może są najmniej winni;
? rodzi też ogromne wyrzuty sumienia u tych, co ulegają temu grzechowi;
? sprawia, że nie jest już możliwy powrót do stanu ?sprzed...?

 

 

Ks. Krzysztof Morka SAC