Pielgrzymka do Romy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jacek Bilik SAC   
czwartek, 20 sierpnia 2009 12:25

Misjonarze pisząPielgrzymowanie w Papui Nowej Gwinei jest elementem religijności praktycznie nieznanym, dlatego aby uczcić zakończenie jubileuszowego roku św. Pawła w dekanacie Maprik postanowiono urządzić dekanalną pielgrzymkę do Romy. Parafia ta ma za patronów świętych Piotra i Pawła.

Biskup Ordynariusz z Wewak wyznaczył kościół w Romie jako jedno z dwóch miejsc w diecezji, w którym wierni mogą otrzymać specjalny odpust jubileuszowy.

Pielgrzymkę wyznaczono na 29 czerwca czyli na uroczystość św. Piotra i Pawła. Już dzień wcześniej do Romy zaczęli przybywać pierwsi pielgrzymi. Jedni docierali tam buszowymi drogami inni wybierali główne drogi, co prawda wygodniejsze do wędrowania, ale dłuższe. Wielu zdecydowało się na nocną wędrówkę, aby dotrzeć do parafii Roma na ...

... samą uroczystość. Niektóre parafie wędrowały całymi, nawet kilkusetosobowymi grupami, wielu zaś przybywało w małych grupkach, a nawet pojedynczo. Parafie, które mają duszpasterza, a jest ich w dekanacie Maprik niewiele, wędrowały ze swoim proboszczem.

W dniu uroczystości od samego rana poszczególne grupy i parafie ze śpiewem i modlitwą na ustach wkraczały uroczyście do kościoła parafialnego w Romie.

Pierwszym punktem uroczystości, był sakrament pokuty, aby wierni mogli z czystym sercem przystąpić do Eucharystii i uzyskać odpust zupełny. Spowiedź trwała ponad dwie i pół godziny i to tylko dzięki temu, że parafianie z Romy mieli okazję skorzystać z tego sakramentu wcześniej. Dla wielu przybyłych była to też okazja przystąpienia do spowiedzi po bardzo długim czasie, gdyż w dekanacie Maprik na 17 parafii jest w tej chwili tylko 5 księży. Do takiego stanu przyczyniło się i to, że w miesiącu maju nieoczekiwanie zmarło 2 młodych papuaskich księży, w tym dziekan z Maprik.

Głównym punktem programu była Eucharystia. Na wypełnionym szczelnie placu przed polowym ołtarzem w Romie zgromadziło się kilka tysięcy ludzi. Z całą pewnością takich tłumów parafia w Romie jeszcze nie widziała. Zanim rozpoczęła się Msza św. zostały rozdane okolicznościowe obrazki z modlitwą do św. Pawła, specjalnie na te okoliczność wydrukowane przez Pallotyński Sekretariat Misyjny w Częstochowie. 2000 obrazków okazało się liczbą niewystarczającą, dlatego rozdano je tak aby każda rodzina obecna na uroczystości mogła zanieść do swojego domu chociaż jeden taki obrazek.

Uroczystej liturgii z tradycyjnymi papuaskimi procesjami przewodniczył jeden z lokalnych papuaskich księży ks. Bernard Boem, a kazanie wygłosił ks. Krzysztof Morka, który przez kilka lat był proboszczem w Romie. W swoim kazaniu przybliżył postać św. Pawła i nawiązał do cytatu znajdującego się na okolicznościowych obrazkach, aby trwać w wierze, którą się otrzymało. Mimo wielkiego tłumu Eucharystia przebiegała w niespotykanym modlitewnym skupieniu. Na zakończenie liturgii eucharystycznej odmówiono modlitwy wymagane do odpustu zupełnego wraz z modlitwą do św. Pawła. Znakiem Bożego błogosławieństwa było i to, że Pan Bóg rozpostarł nad Romą swój parasol, aby słońce nie popaliło strudzonych pielgrzymów. Dopiero po zakończeniu Mszy św. spadło kilka kropel deszczu jak pokropienie święconą wodą.

Jednakże na Eucharystii nie zakończyła się cała uroczystość. Całą noc poprzedzającą dzień pielgrzymki blisko 100 kobiet z grupy zwanej "Katolickie Matki? przygotowywały na stacji misyjnej w Romie jedzenie dla pielgrzymów, które miało być sprzedane w ramach zbierania funduszy na wybudowanie nowego domu parafialnego. Kobiety te naznosiły całe stosy ziemniaków, bananów i różnego rodzaju zieleniny. W jednej z wiosek upolowano nawet 2 dzikie świnie, które też zostały wykorzystane na tę okazję. Rano przed rozpoczęciem Mszy św. całe jedzenie było już gotowe i pozawijane w porcjach w liściach bananowców. Jedzenia były takie stosy, że zastanawiano się czy uda się to wszystko sprzedać.

Po zakończeniu Mszy św. pielgrzymi ruszyli do przygotowanych wcześniej straganów, aby za parę groszy kupić coś do zjedzenia i w przeciągu kilkunastu minut całe jedzenie znikło, a wielu musiało obejść się smakiem.

Posileni skromnym posiłkiem część pielgrzymów udała się w drogę powrotną do swoich parafii, mieli bowiem przed sobą wiele godzin marszu. Tylko nieliczni załatwili sobie transport samochodowy, aby móc wrócić z Romy.

Wielu jednak pozostało, aby dalej celebrować ten dzień, gdyż wiele parafii i wspólnot przygotowało na tę okazję przedstawienia i scenki z życia św. Pawła. Ponad 3 godziny trwały różnego rodzaju przedstawienia. Co ciekawe włączyli w to także przedstawiciele innych kościołów protestanckich, którzy z okolicznych wsi przybyli na stację misyjną w Romie, aby obserwować tę wielką uroczystość, pierwszą o takim wymiarze w historii parafii.

Pielgrzymka do Romy, mimo że była nowatorską ideą w warunkach papuaskich z pewnością z Bożym błogosławieństwem pozostawi swój ślad w sercach pielgrzymów, aby trwali oni mocno w wierze katolickiej.

Ks. Jacek Bilik SAC