Czy pogańskie rytuały mogą sprowadzić burzę...? PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jacek Bilik SAC   
środa, 04 lutego 2009 14:28

Z życia misjonarzyPiątek 23 stycznia 2009 roku na długo pozostanie w pamięci wielu ludzi w parafii Roma. Tego dnia nad parafią przeszła ostra burza, obfitym opadom deszczu towarzyszyły ostre i tak częste wyładowania, że można było mieć wrażenie, iż okolica znalazła się pod armatnim ostrzałem.

Kiedy burza przeszła i ostały opady, kilku mężczyzn z wioski Kwimbu przyniosło do szpitalika, który jest na stacji misyjnej dziesięcioletnią dziewczynkę poszkodowaną od uderzenia pioruna. Okazało się, że jej starsza siostra została zabita przez to samo uderzenie pioruna. Udzieliłem dziewczynce namaszczenia chorych, a w tym samym czasie przyszła do izby przyjęć córka pielęgniarza z informacją, że piorun uderzył w drzewo stojące obok budynku powalając je. W tym samym czasie matka karmiła dziecko wewnątrz ...

... budynku i huk wyładowania sprawił, że dziecko zmarło. Ktoś ze stojących rzucił: ?chyba Pan Bóg chce nam dać jakiś znak?.

Na drugi dzień rano przyszli do mnie liderzy z wioski Kwimbu, abym przyszedł odprawić pogrzeb tej dziewiętnastoletniej dziewczyny zabitej przez uderzenie pioruna. Jednocześnie ze skruchą wyznali, że to co się stało to ich wina. Okazało się, że na piątek na 17tą mieli zaplanowane w wiosce tzw. haiden kastom czyli pogańskie rytuały. Liderzy wioskowi nie chcieli słuchać liderów kościelnych, którzy byli przeciwni tego typu pogańskim zwyczajom, ale nic to nie dało. Kiedy zaczęli schodzić się ludzie z innych wiosek, aby uczestniczyć w rytualnych, pogańskich tańcach, w tym czasie rozpętała się nawałnica. Wszyscy w panice uciekali aby znaleźć schronienie. Jeden z mężczyzn wskoczył pod budynek suszarni kakao tak uderzając w wystającą belkę, że zobaczył wszystkie ?konstelacje gwiezdne?. Plac, na którym miały odbywać się pogańskie rytuały utonął w wodzie.

Kilka minut przed 17tą piorun zabił tę młodą dziewczynę. Dziewczyna ta razem z dwójką młodszego rodzeństwa schowała się przed burzą pod domem. Piorun przeleciał przez dom jak pocisk armatni niszcząc wszystkie belki podtrzymujące dach. Dziewczyna została zabita na miejscu, a jej rodzeństwo zostało porażone i poparzone, ale na szczęście przeżyli. Ciało dziewczyny ludzie przynieśli na ten plac w wiosce, gdzie mieli tańczyć, a gdzie teraz cała noc mieli siedzieć przy zabitej.

Dla ludzi z wioski był to znak, że te ich pogańskie rytuały, do których się szykowali ściągnęło to nieszczęście, dlatego ze skruchą prosili mnie o odprawienie pogrzebu i aby ułatwić mi dojście do wioski, rano poszli zrobić nowy mostek nad bagnem wśród palm sagowych.

W drodze na pogrzeb mogłem zobaczyć ten dom, w który uderzył piorun i gdzie zginęła ta dziewczyna. W wiosce panował strach i grobowy nastrój. Liderzy, którzy chcieli tak bardzo pogańskich rytuałów siedzieli nieopodal ze spuszczonymi głowami i nie przyszli nawet się przywitać. W trakcie pogrzebu musiałem zwrócić uwagę, że pogańskie zwyczaje ściągają na nich nieszczęście i śmierć, a więc Pan Bóg dopuszczając do tego wypadku chciał powiedzieć tym, którzy tak bardzo chcą kontynuować pogańskie rytuały, aby się opamiętali i nawrócili.

Później okazało się jeszcze, że tydzień wcześniej sekciarze z sekty New Apostolic sprowadzili do wioski Dumbit glasmana czyli w warunkach papuaskich szamana. Wielu ludzi, w tym także katolików, poszło do tego szamana, aby szukać odpowiedzi na pytanie, kto jest odpowiedzialny za ich chorobę bądź rodzinne problemy. Glasman tak uzdrawiał jedną ze staruszek należącą do New Apostolic, że kobieta po dwóch dniach zmarła.

To co wydarzyło się w Kwimbu stało się znakiem dla tych wszystkich, którzy mają problem z zerwaniem z pogańskimi zwyczajami. Oczywiście można powiedzieć, że to zbieg okoliczności, ale dla ludzi z parafii Roma wydźwięk był jednoznaczny ? pogańskie rytuały sprowadziły na nich burzę i nieszczęście.

Ks. Jacek Bilik SAC