Boże Narodzenie w Boram PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
sobota, 13 stycznia 2007 19:11

Z życia misjonarzyPrzygotowania trwały długo. Począwszy od tej strony duchowej (do teraz nie pamiętam jak się nazywam po tylu godzinach spowiedzi w wioskach i w głównym miejscu - Boram) na tej zewnętrznej kończąc.

Świętowanie rozpoczęliśmy z br. Januszem od Wigilii w naszym skromnym dwuosobowym gronie. Ale jak na Wigilię przystało, na stole znalazły się: zupa grzybowa z suszonych chińskich grzybów (nawet nikt z nas w nocy nie świecił, muchomorami nie były bo czarne, lekko tylko skośne nóżki miały :)), groch z niemiecką ...

... kiszoną kapustą wyprodukowaną w Indiach dla Australii a kupioną w Papui Nowej Gwinei, rybka smażona, bigos, barszczyk (z polskiej torebki) z uszkami (które swoją wielkością przypominały ośle uszy, lepiej zjeść większe niż bawić się w klejenie mniejszych), rybki z puszki, sałatka warzywna, frytki i oczywiscie opłatek przesłany przez nasze rodziny.

Po "uczcie" każdy z nas pojechał na pierwszą pasterkę do dwóch głównych kościołów w wioskach. Potem obydwaj uczestniczyliśmy o 9 wieczorem w głównej Pasterce w Boram. Młodzież przygotowała się perfekcyjnie. Parafianie mogli dostrzec, że talentu aktorskiego młodym nie brakuje. Po Komunii św. odbyło się przedstawienie historii sprzed lat: narodziny Jezusa w Betlejem. Byli pasterze, owieczki, nawet latająca nad głowami parafian siedzących w ławkach Gwiazda Betlejemska. A w żłóbku nie jakaś sztuczna laleczka, lecz przed tygodniem narodzony Liam. Tak więc udział wzięli wszyscy w przygotowaniach: ci starsi jak i najmłodsi członkowie naszej parafii.

Po zakończonej Mszy św. - Pasterce jak i uroczystej Mszy św. w dzień Narodzenia Pańskiego życzeń i radości nie było końca. I choć oddaleni od Was, życzymy Wam: bądźcie radośni w te święta jak i każdego dnia Nowego Roku, który już rozpoczęliśmy.

Bóg jest z nami!!!!!

Ks. Paweł Kotecki SAC