Papuaskie łzy PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jacek Bilik SAC   
czwartek, 14 września 2006 22:05

CiekawostkiJeden ze starszych misjonarzy wyznał kiedyś: "Mam wrażenie, że papuaska kultura jest kulturą śmierci, bo nic nie jest w stanie zmobilizować ich do działania tak, jak śmierć wantoka".

Faktem jest, że w wypadku śmierci wszyscy wantocy są stawiani na równe nogi i muszą "dorzucić się", do tradycyjnych zwyczajów związanych ze śmiercią. Bywa, że zmarły po śmierci napodróżuje się więcej niż za życia, bo potrafią go obwieźć po wszystkich miejscach, gdzie był znany, aby wszyscy mogli go opłakać.

Kilka lat temu zmarł krewny naszych sąsiadów w Wewak. Jego ciało przez kilka dni było w kostnicy w pobliskim szpitalu. Rodzina odebrała ciało z kostnicy i w drodze do wioski najpierw ...

... przywieźli trumnę do naszych sąsiadów. Płaczu, zawodzeniu i rzucaniu się na trumnę nie było końca. W końcu ciało zabrano do wioski. Wieczorem tego samego dnia nasi współbracia, przebywający wówczas w Wewak, ponownie usłyszeli płacz i zawodzenie. Już myśleli, że zawrócono z trumną. Wyglądają na zewnątrz, a tam sąsiedzi odsłuchują z magnetofonu nagranych płaczów - zdawać by się mogło szczerych - przy zwłokach i wszyscy zanoszą się śmiechem.

W parafii Roma opowiadano mi przypadek, który wydarzył się kilka miesięcy temu. Zmarł mężczyzna w jednej z wiosek. Ciało zostało umieszczone w kostnicy w mieście, podczas gdy w wiosce szykowano się do pogrzebu. W końcu rodzina kupiła trumnę i pojechała do kostnicy odebrać ciało. Ciało było zawinięte w prześcieradło i tak je zapakowali do trumny. Przyjechali do wioski, jak zwykle przy takich okazjach wylano morze łez i w końcu ciało zostało pochowane.

Po kilku dniach przyjechała policja z pytaniem, gdzie pochowali tego zmarłego, bo zabrali z kostnicy nie te zwłoki co trzeba. Policjanci wykopali zmarłego, zabrali zwłoki i mówią do ludzi w wiosce: " A teraz jedźcie do miasta zabrać zwłoki waszego wantoka". Tak też zrobili. Tym razem odebrali już właściwe zwłoki, przyjechali do wioski i pochowali, ale już bez płaczu. Jak to jeden z nich stwierdził: "Przecież on został już wcześniej opłakany".

Papuasi z pewnością po swojemu przeżywają śmierć bliskich, ale ilość wylanych łez nie świadczy jeszcze o żalu po stracie.

Ks. Jacek Bilik SAC