Popielec w buszu PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
niedziela, 12 marca 2006 12:24

Z życia misjonarzyPora deszczowa nie rozpieszcza nas w tym roku. Pada, a raczej leje, non-stop. Bez przerwy. Malutkie rzeczki, strumyki przeobrażają się w olbrzymie rwące rzeki, które zrywają drogi, mosty...

W taką oto pogodę wybrałem się motorem do Warabung i Romy. W strugach deszczu pokonując wezbrane rzeki 15 km od celu podróży - Warabung, kontynuowanie jazdy było niemożliwe. Zerwany most, woda sięgająca metr powyżej pozostałości mostu. Tak więc przerzucenie motoru, przeprowadzenie, bądź też przeniesienie było niemożliwe. Postanowiłem wracać i spróbować następnego dnia.

W drodze powrotnej również nie zabrakło niespodzianek. Na jednym z mostów poziom ...

... wody w przeciągu pół godziny tak się podniósł, że można było zapomnieć o przekroczeniu rzeki. Dwie godziny spędziłem na przyglądaniu się jak poziom wody przez cały czas się podnosi. Deszcz padał. Ludzi i samochodów przybywało. Już przygotowywałem się na spędzenie nocki na świeżym powietrzu. Ale... W tym momencie nadjechała policja.

Mówią: Pater, wrzuć motor na pakę i wsiadaj z nami. Pomożemy Ci przeprawić się przez rzekę.
Pytam się ich: a czy się nie boicie, że rwąca rzeka porwie wasz samochód i go zniszczy. Wszystkie ciężkie samochody stoją i czekają a wy chcecie ryzykować???
Odpowiedzieli: jeśli Pater jedziesz z nami nic złego się nam stać nie może. Bo Pan Bóg nie pozwoli by coś złego się nam stało kiedy Ciebie wieziemy.

No i zrobiłem jak zaproponowali. Woda sięgała ok. 1,5 m ponad most. Przeprawiliśmy się. Pozostali stali i czekali. Podziękowałem i udałem się w dalszą drogę do domu. Zajechałem na 6 wieczór, czyli tuż przed zapadnięciem zmroku. Następnego dnia spróbowałem ponownie. Most zreperowany. Parafianie mieli "ojca" w Popielec. Bogu niech będą dzięki.

P.S. W przeciągu tygodnia woda zmyła ten sam most jeszcze trzy razy. W piątek, sobotę i niedzielę rano. Jak wracałem w niedzielne popołudnie do "miasta", trwały ostatnie naprawy. Jak widać przygód nie brakuje.

Ks. Paweł Kotecki SAC