Misyjny słowniczek - część VII PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
wtorek, 27 grudnia 2005 11:09

CiekawostkiJ. Języki
Na Nowej Gwinei żyje około 5.200.000 ludzi podzielonych na wiele plemion, klanów. Stwierdzono na tej wyspie ok. 700 - 800 języków. Zdarza się, że na jednej parafii misyjnej, która zajmuje terytorium ok. 30 km (terytorium równym jednemu lub dwóm dekanatom w Polsce) można spotkać kilka języków. Są to języki mówione, nie mające swego pisma.

Ze względu na tak wielkie zróżnicowanie językowe była wielka potrzeba wspólnego języka dla wszystkich, gdyż nie można się było nauczyć wszystkich języków.

Misjonarze i ludzie, którzy handlowali z Papuasami zaczęli tworzyć nowy język ze słów lokalnych, angielskich, niemieckich. W ten sposób ...

... powstał pidgin english, język o wiele prostszy od angielskiego, który stał się powszechnie używany, którym mówi się na ulicy, w kościele, w sklepie. Chociaż angielski jest językiem urzędowym, to pidgin jest językiem, w którym można rozmawiać z Papuasami. Na dużej części Nowej Gwinei ludzie wciąż jeszcze używają swoich dawnych języków, jednak oprócz tego znają pidgin. Misjonarze jednak wielokrotnie muszą korzystać z tłumaczy lokalnych.

Przy ujściu Sepiku znajduje się wioska, gdzie mężczyźni posługują się innym językiem, a kobiety innym. Nie przeszkadza im to w życiu plemiennym i rodzinnym.

K. Kradzieże
Z tą nieprzyjemną sprawą zetknąłem się bardzo szybko - niedługo po przyjeździe do Papui Nowej Gwinei, kiedy pojechałem zobaczyć moją przyszłą parafię w górach. Po zapoznaniu się z parafią ks. biskup odwoził mnie na lotnisko. Zatrzymaliśmy się na chwilę przy sklepie, by coś kupić. Kiedy wróciliśmy mojego bagażu już w samochodzie nie było. Wróciłem więc do domu tak jak stałem.

Kradzieże są tam zjawiskiem powszechnym. Aby się przed nimi uchronić trzeba albo jechać na zakupy z kimś, kto będzie pilnował samochodu i zakupów, jeżeli się robi zakupy w kilku sklepach, albo zrobić zakupy w jednym sklepie i jechać do domu. Nie wolno nic zostawiać w samochodzie, bo może zostać ukradzione. Jest to też wielki problem duszpasterski, bo jeśli ktoś coś ukradł to powinien oddać, a najczęściej już tego nie ma, więc gdyby nawet chciał oddać to musiałby ponownie ukraść. Ze względu na ten problem wiele budynków takich jak hotele, banki, sklepy jest ogrodzonych i okratowanych jak fortece.

Ciąg dalszy nastąpi...
Ks. Jan Rykała SAC