Niedziela Zesłania Ducha Świętego PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
niedziela, 15 maja 2005 20:00

Misjonarze piszą
W sobotę zakończyliśmy trzydniowe rally charyzmatyczne przed świętem Zesłania Ducha Świętego. Myślę, że było po katolicku i z pożytkiem dla ludzi.

Ku mojemu zdumieniu, z dnia na dzień przybywało ludzi, a plac przed naszym domem wypełniony był prawie po brzegi. Jeszcze kilka dni, a nawrócone zostałoby całe Wewak. To żartem oczywiście. A tak naprawdę, to w ciągu trzech dni modliliśmy się, słuchaliśmy słowa Bożego i nauk zaproszonych gości (nawet mnie ...

... zaprosili i poprosili o świadectwo na temat: Holi Spirit i givim laip long Sios - Duch Święty dający życie Kościołowi. No i tak jak apostołowie trwaliśmy w oczekiwaniu na "ten Dzień".

No i nadszedł. Wszystkie części parafii zaangażowały się w dzisiejszą Mszę świętą: procesje, dramy, śpiewy... To było coś pięknego. Czułem się jak w prawdziwym Wieczerniku.

Po Komunii św., dzieci, młodzież i rodzice z jednej erii przygotowali dramę na temat tego, co się stało w Wieczerniku. Nawet ładnie im to wyszło, pomijając fakt, że baterie, które włożyli do magnetofonu były prawie na wyczerpaniu i muzykę z szumem wichury tak przeciągało... Ale było ładnie.

A potem każdy biorący udział w dramie mówił w swoim języku wioskowym - a jest tu w Papui parę setek różnych narzeczy. Nawet Brat Janusz miał mówić po polsku, ale się wymigał. Więc po ogłoszeniach powiedziałem, że Go wyręczę. Janusz się śmiał, bo gdy zacząłem mówić po polsku zaczynało brakować słów, a w głowie pozostawał tylko "tok pidgin". Na szczęście ludzie się nie zorientowali i powiedzieli, że piękny ten nasz język. Ale numer, nie wiedziałem, że to mnie kiedyś spotka. I to po półtora roku pobytu. Ale tak to już widocznie jest.

 

Oby Duch Święty umocnił wiarę każdego z nas.

 

 

 

 

 

Ks. Paweł Kotecki SAC