Misje Pallotyńskie - PNG
Wizyta Wielkiego Gościa PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
wtorek, 14 sierpnia 2012 10:18

Misjonarz OpowiadaW dniach od 30 maja do 9 czerwca spodziewaliśmy się wizyty Wielkiego Gościa. Wielkiego z dwóch względów: po pierwsze wzrost prawie 2 metry, a po drugie, to nasz Przełożony Prowincjalny z Polski: ks. Prowincjał Adrian Galbas SAC.

W Port Moresby, w stolicy Papui Nowej Gwinei odebrał Go z lotniska jeden z braci werbistów, który poproszony został, by ugościć naszego Gościa u siebie w domu. Po tak długiej podróży idea wzięcia prysznica, zjedzenia normalnego śniadania i rozprostowania nóg we w miarę wymiarowym łóżku, to luksus, na który człowiek po prostu czeka.

Powitanie na Kairiru

O godzinie 14.30 wszyscy pojechaliśmy na lotnisko w Wewak, by odebrać naszego Gościa z ostatniego etapu podróży. Powitaliśmy... Jego walizkę. Z samolotu, który miał międzylądowanie w Wewak i szykował się do dalszego lotu do Vanimo, wyszli pasażerowie, ale pośród nich nie było naszego Wielkiego Gościa.

Więcej…
 
Trochę wiadomości z PNG PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jan Rykała SAC   
środa, 03 października 2012 08:46

Drodzy w Chrystusie! Moc pozdrowień z Papui.

Znowu minęło trochę czasu więc daje znać, że żyje i piszę parę słów. Od wielu już lat mam tę „przypadłość”, że okres Wielkiego Postu jest dla mnie duchowo bardzo trudny. Zwykle nie kończy się to z Wielkanocą, ale ma poślizg paru tygodni, aby „doświadczalnie” przeżyć zmartwychwstanie Pańskie nie tylko w wierze, ale i w życiu.

W tym roku stało się to gdzieś pośrodku maja. Cieszę się, tymczasem radością i pokojem serca. W tym roku 9 maja minęło 20 lat mojego kapłaństwa, które w większości jest misyjne. Bogu dzięki za ten wielki dar, dzięki wszystkim, którzy się za mnie modlą, abym w tym kapłaństwie wytrwał i służył zarówno Bogu jak i ludziom. W maju mamy u nas w parafii coś w
rodzaju „nabożeństw majowych” chociaż daleko im do tych odprawianych w Polsce.

Tutaj to ludzie odprawiają sami w swoich rodzinach lub zbierze się dwie lub kilka rodzin i odmawiają różaniec i litanię. Na zakończenie maja mamy wspólną Mszę św. kiedy to modlimy się we wszystkich intencjach, które były zanoszone podczas nabożeństw.

Więcej…
 
Co widział 'Jasiu' sto lat temu w Papui - opowieść piąta PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. SAC WD   
poniedziałek, 12 listopada 2012 14:08

Dość ważnym elementem życia wyspiarzy,  było podróżowanie na stały ląd lub między wyspami. Znając mniej więcej zachowanie się morza o poszczególnych porach roku, dość regularne zmiany sezonowe wiatru, sztormów i pory deszczowe, z góry układali swe plany podróżnicze. A lubili podróżować, bo przecież sami (ich przodkowie) kiedyś wyruszyli z głównego lądu na podbój wysp. Teraz w okresie spokojnego morza i wiatrów, zwanych RAY – wiejących ze wschodu wyruszali w rejs.

Całość eskapady poprzedzał jak zwykle odpowiedni rytuał i obrzęd. Trzeba było załatwić sprawy z duchami, bo przeciecz morze to nie przelewki. Duże kanoe mogące pomieścić nawet kilkanaście osób, zaopatrzone w maszt i żagiel oraz odpowiednią platformę na górze, ruszały w morze na jego łaskę i niełaskę. Głównie chodziło o wymianę handlową, utrzymanie więzi z rodzinami i klanami oraz wymianę informacji i niekiedy nawet poszukiwanie nowych panien do małżeństw.
Najpierw do brzegu, do swoich, a później wzdłuż wybrzeża najczęściej na zachód do sąsiadów. Gdy w ciągu kilku miesięcy zaczęły zamieniać się wiatry na zachodnie same pchały ich z powrotem do domu. Umiejętność wykorzystywania sprzyjających sił natury gwarantowały powodzenie całej wyprawie i ułatwiały zadanie.
Powracający witani byli niemal jak bohaterowie przywożący prezenty i wieści oraz to czego nie było na wyspie. Poddawani odpowiednim czynnościom, zgodnie z „kastomem” kończono wyprawę odpowiednim obrzędem.

Więcej…
 
Orędzie Benedykta na Światowy Dzień Misyjny 2012r PDF Drukuj Email
Wpisany przez Benedykt XVI   
niedziela, 21 października 2012 10:18

 

Powołani, aby (...) ukazywali blask Słowa prawdy (List apost. «Porta fidei», 6)

Drodzy bracia i siostry!

Obchody Światowego Dnia Misyjnego mają w tym roku bardzo szczególne znaczenie. Upamiętnienie 50. rocznicy rozpoczęcia Soboru Watykańskiego II, otwarcie Roku Wiary i Synod Biskupów poświęcony nowej ewangelizacji potwierdzają wolę Kościoła angażowania się z większą odwagą i zapałem w missio ad gentes, aby Ewangelia dotarła aż na krańce ziemi.

Ekumeniczny Sobór Watykański II, w którym uczestniczyli biskupi katoliccy pochodzący ze wszystkich zakątków ziemi, był jasnym znakiem uniwersalności Kościoła, zgromadził bowiem po raz pierwszy tak wielu ojców soborowych przybyłych z Azji, Afryki, Ameryki Łacińskiej i Oceanii. Byli to biskupi misjonarze i biskupi rdzenni, pasterze wspólnot istniejących wśród ludności niechrześcijańskiej, którzy na obradach Soboru ukazywali obraz Kościoła obecnego na wszystkich kontynentach i którzy stawali się wyrazicielami złożonych rzeczywistości ówczesnego tak zwanego «Trzeciego Świata». Bogaci w doświadczenia zdobywane w swej pracy pasterzy Kościołów młodych i tworzących się, ożywiani zapałem do szerzenia królestwa Bożego, przyczynili się oni w istotny sposób do potwierdzenia potrzeby i pilności ewangelizacji ad gentes, a zatem do postawienia w centrum eklezjologii natury misyjnej Kościoła.

Eklezjologia misyjna

Współcześnie misyjność nie uległa osłabieniu, co więcej, nastąpił wydatny rozwój refleksji teologicznej i pastoralnej w tym zakresie, a zarazem znów jawi się ona jako pilna, zwiększyła się bowiem liczba osób, które jeszcze nie znają Chrystusa: «Ogromna jest liczba ludzi czekających jeszcze na Chrystusa» — pisał bł. Jan Paweł II w encyklice Redemptoris missio na temat nieustającej aktualności mandatu misyjnego, i dodawał: «Nie możemy być spokojni, gdy pomyślimy o milionach naszych braci i sióstr, tak jak my odkupionych krwią Chrystusa, którzy żyją nieświadomi Bożej miłości» (n. 86).

Więcej…
 
Rozmowa z ks. Pawłem Koteckim SAC PDF Drukuj Email
Wpisany przez Jolanta Fidura   
poniedziałek, 22 lutego 2010 19:44

Misjonarz opowiadaRed. - Jest Ksiądz najmłodszym wiekiem i stażem misjonarskim wśród pallotynów w PNG. Na początek proszę o przypomnienie naszym Czytelnikom w jakich miejscach w PNG Ksiądz pracował.

Ks. - Jest u nas tradycja, że każdy ?młodzik", odbywa najpierw przygotowanie do pracy misyjnej pod bacznym okiem tutora (?mentora"). Tak było i w moim przypadku.
Na samym początku pojechałem do ks. Piotra Czerwonki do Ulupu, gdzie poznawałem początki języka pidgin. Do teraz pamiętam jak przed Bożym Narodzeniem, bym mógł pomóc w spowiedziach, Piotrek uczył mnie na pamięć grzechów w języku pidgin. Byłem tam prawie 2 miesiące.

Następne 2 miesiące spędziłem w Boram, gdzie razem z br. Januszem Namyślakiem mieliśmy pieczę nad parafią Boram. Następnie u ks. Krzyśka Morki w Turingi doświadczałem przyjemności i trudności jazdy motorem/samochodem po buszowych drogach, a tuż po jego wyjeździe na urlop sabatyczny opiekowałem się jego parafią.

Następnie spędziłem piękne 3 lata jako proboszcz ...

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 2 z 10