Misje Pallotyńskie - PNG
Tsunami w PNG PDF Drukuj Email
Wpisany przez Br. Janusz Namyślak SAC   
piątek, 18 marca 2011 20:20

Drodzy Współbracia, Przyjaciele i Współpracownicy Misji, Bracia i Siostry!
12-go marca w piątek wieczorem do Papui Nowej Gwinei dotarło tsunami, które było efektem trzęsienia ziemi w Japonii. Informacja o możliwości nadejścia tsunami była podana dopiero godzinę przed nadejściem fali.

Nie powiedziano, że fala się zbliża, tylko że trzeba czuwać, bo może nadejść. Toteż kiedy o godzinie 22.15 czasu papuaskiego (13.15 czasu polskiego) nadeszła fala tsunami zalewając i niszcząc wszystko co napotkała na swej drodze czuliśmy się mimo wszystko trochę zaskoczeni. Było zbyt mało czasu, żeby wszystko zabezpieczyć. Woda z ogromną siłą dostawała się wszędzie. Niosła ze sobą wszystko co zabrała po drodze. Konary drzew, śmieci, błoto itp. Było słychać krzyki uciekających ludzi, szczególnie matek z dziećmi.

Opodal nas jest szpital. Podczas ewakuacji jed

 en z pacjentów zmarł. Był to młody chłopak ze szkoły średniej. W innej części słychać płacz. Ktoś mówi, że to chyba już koniec świata. Fala sięgała od 1,5 do 1,8 metra wysokości.

Dopiero kiedy po kilku godzinach zaczęła opadać i zaczęło się rozwidniać można było zobaczyć skutki. Wiele zniszczonych domów. Duże uszkodzenia szpitala. Połamane i powywracane drzewa. Łódki, które były na plaży przeniesione w głąb lądu.

Nasz dom również został zalany. Zniszczone zostały wszystkie narzędzia, które z trudem skompletowaliśmy, jak wiertarka Bosch, pila elektryczna i inne. Zniszczony został cały sprzęt muzyczny jak: kolumny, wzmacniacz, mikrofony, przewody , gitary. Zniszczona jest kosiarka. Materace i łóżka w pokojach. Biuro parafialne. Wszędzie błoto - szlam i smród.
Zniszczeniu uległy dwa samochody. Jeden ks. Pawła, a drugi parafii Roma Warabung. Bardzo poważnie została uszkodzona łódka ks. Pawła, która była przycumowana na plaży.

Więcej…
 
Co widział 'Jasiu' sto lat temu w Papui - opowieść trzecia PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. SAC WD   
czwartek, 29 września 2011 11:07

Biegający po wsi mały Jasio patrzył jak chłopy budowały domy, robiły kanu, pracowali i balowali. Ważnym elementem były również spotkania i nasiadówki w "haus boy", ale tam jeszcze miał zakaz wejścia. Patrzył jak kobiety przygotowywały posiłki (tu prawie zawsze gotuje się na zewnątrz, a nie w domu), dbały o dom, robiły odzież i ozdoby.

Widział jak mama i inne niewiasty, z niewiadomego mu powodu znikały co miesiąc na jakiś czas w zakazanym mu miejscu zwanym "haus tambu". (Taki dom dla niewiast na czas menstruacji. Wówczas nie wolno było im przebywać tam gdzie są "chłopy". Mocno wierzono, że krew kobiety odbiera moc mężczyźnie. Co przy zupełnym braku bielizny i nam znanym naszym obyczajom mogło mieć częste miejsce. Lepiej więc było się przed tym odpowiednio zabezpieczyć odsyłając niewiasty w miejsce dla chłopów zakazane. A swoją drogą taki tydzień laby co miesiąc od obowiązków domowych pewnie nie jednej pani by się marzył.) Jasio biegał, bawił się i rozrabiał z innymi. Patrząc uczył się, a wzrastając w siły brał czynny udział u pracach wspólnych, lub zastrzeżonych tylko dla młodzieży.  Czasem zbierał cięgi od innych, a czasem od rodziny za odpowiednio, nieodpowiednie zachowanie i czyny.

Więcej…
 
Ostatni list ks. Jacka Bilika SAC PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Jacek Bilik SAC   
poniedziałek, 02 stycznia 2012 10:34

Kiedy w styczniu 2010 roku udawałem się do Polski na kapitułę prowincjalną, nawet przez myśl mi nie przeszło, że po 13 latach pracy na misjach w Papui Nowej Gwinei będzie to dla mnie podróż w jedną stronę.

Niemal bezpośrednio po wyjściu z samolotu znalazłem się w szpitalu. Najpierw było to nadciśnienie, ale po wielu badaniach diagnozy były coraz gorsze, aż doszło do tej najgorszej – jest nowotwór, który wywołał i inne schorzenia. Zaskoczenie było tym większe, że do momentu wyjazdu z Papui wszystko wydawało się być w porządku.

Nie da się opisać szoku, jaki ta diagnoza wywołała. Kłębiące się myśli, dlaczego tak się stało? Co dalej z moimi parafianami, do których już nie będę mógł wrócić, a którzy nie będą mogli liczyć na to, że znajdzie się kapłan, który zajmie moje miejsce, gdyż nie ma księży, a w diecezji jest 1/3 parafii bez księdza?
Powtarzające się pytania: przecież jeszcze... przez wiele lat mogłem służyć Papuasom. Co z planami: budowa domu parafialnego w parafii Roma, 50-lecie parafii, 20-lecie pracy pallotynów w Papui.

 

Więcej…
 
Orędzie Benedykta na Światowy Dzień Misyjny 2011r PDF Drukuj Email
Wpisany przez Benedykt XVI   
środa, 19 października 2011 19:18

Z okazji Jubileuszu Roku 2000 czcigodny Jan Paweł II na początku nowego tysiąclecia ery chrześcijańskiej stanowczo podkreślił potrzebę odnowienia zobowiązania, by nieść wszystkim orędzie Ewangelii «z takim samym entuzjazmem jak pierwsi chrześcijanie» (por. list apost. Novo millennio ineunte, 58). Jest to najcenniejsza posługa, jaką Kościół może ofiarować ludzkości i każdej poszczególnej osobie, poszukującej głębokich racji, by żyć pełnią swojego życia.

Dlatego też to właśnie wezwanie rozbrzmiewa każdego roku w czasie obchodów Światowego Dnia Misyjnego. Nieustanne głoszenie Ewangelii ożywia bowiem także Kościół, jego zapał, jego ducha apostolskiego, odnawia jego metody duszpasterskie, tak aby zawsze odpowiadały nowym sytuacjom – również tym, które wymagają nowej ewangelizacji – i by ożywiał je zapał misyjny: «Misje bowiem odnawiają Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie. Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana! Nowa ewangelizacja ludów chrześcijańskich znajdzie natchnienie i oparcie w oddaniu się działalności misyjnej» (Jan Paweł II, enc. Redemptoris missio, 2).

Więcej…
 
Remont kościoła na Kairiru PDF Drukuj Email
Wpisany przez Ks. Paweł Kotecki SAC   
wtorek, 19 października 2010 18:33

Ów kościół jest kościołem centralnym dla parafii Kairiru. Dwa razy do roku wszyscy parafianie, nawet z najdalszych zakątków parafii, gromadzą się w nim: Boże Ciało i Święto Patrona - św. Marcina. Na co dzień służy on pracy duszpasterskiej prowadzonej w 11 wioskach oddalonych od kościoła o 2 godziny marszu. Bardzo długo nie były przeprowadzane w nim prace remontowe z wielu przyczyn. Słona woda, deszcze, termity robią swoje i nastała chwila, by coś zrobić, by przywrócić mu dawną świetność.

Zaczęliśmy prace remontowe od dachu. Blacha, którą kościół jest pokryty, powinna być błyszcząca o kolorze srebra. Była ruda ze względu na wszędobylską rdzę. Niektórych miejsc, których nie byliśmy w stanie uratować, wymieniliśmy i pokryliśmy nową blachą. Pozostałe części dachu pomalowaliśmy farbą, która ma zabezpieczyć blachę teoretycznie na następne 10 lat. W praktyce, to się zobaczy. Na czas obecny pół pokrycia dachowego jest pomalowane, następna część w najbliższym czasie zostanie ukończona. 60 litrów farby czeka na mnie, bym załadował na łódkę i zawiózł na Kairiru. Tak więc, po 30 latach dach kościoła znów będzie błyszczał w blasku słońca czy podczas pełni księżyca w nocy

 

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 4 z 10