Orędzie Benedykta na Światowy Dzień Misyjny 2011r PDF Drukuj Email
Wpisany przez Benedykt XVI   

Z okazji Jubileuszu Roku 2000 czcigodny Jan Paweł II na początku nowego tysiąclecia ery chrześcijańskiej stanowczo podkreślił potrzebę odnowienia zobowiązania, by nieść wszystkim orędzie Ewangelii «z takim samym entuzjazmem jak pierwsi chrześcijanie» (por. list apost. Novo millennio ineunte, 58). Jest to najcenniejsza posługa, jaką Kościół może ofiarować ludzkości i każdej poszczególnej osobie, poszukującej głębokich racji, by żyć pełnią swojego życia.

Dlatego też to właśnie wezwanie rozbrzmiewa każdego roku w czasie obchodów Światowego Dnia Misyjnego. Nieustanne głoszenie Ewangelii ożywia bowiem także Kościół, jego zapał, jego ducha apostolskiego, odnawia jego metody duszpasterskie, tak aby zawsze odpowiadały nowym sytuacjom – również tym, które wymagają nowej ewangelizacji – i by ożywiał je zapał misyjny: «Misje bowiem odnawiają Kościół, wzmacniają wiarę i tożsamość chrześcijańską, dają życiu chrześcijańskiemu nowy entuzjazm i nowe uzasadnienie. Wiara umacnia się, gdy jest przekazywana! Nowa ewangelizacja ludów chrześcijańskich znajdzie natchnienie i oparcie w oddaniu się działalności misyjnej» (Jan Paweł II, enc. Redemptoris missio, 2).

Więcej…
 
Co widział 'Jasiu' sto lat temu w Papui - opowieść trzecia PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. SAC WD   

Biegający po wsi mały Jasio patrzył jak chłopy budowały domy, robiły kanu, pracowali i balowali. Ważnym elementem były również spotkania i nasiadówki w "haus boy", ale tam jeszcze miał zakaz wejścia. Patrzył jak kobiety przygotowywały posiłki (tu prawie zawsze gotuje się na zewnątrz, a nie w domu), dbały o dom, robiły odzież i ozdoby.

Widział jak mama i inne niewiasty, z niewiadomego mu powodu znikały co miesiąc na jakiś czas w zakazanym mu miejscu zwanym "haus tambu". (Taki dom dla niewiast na czas menstruacji. Wówczas nie wolno było im przebywać tam gdzie są "chłopy". Mocno wierzono, że krew kobiety odbiera moc mężczyźnie. Co przy zupełnym braku bielizny i nam znanym naszym obyczajom mogło mieć częste miejsce. Lepiej więc było się przed tym odpowiednio zabezpieczyć odsyłając niewiasty w miejsce dla chłopów zakazane. A swoją drogą taki tydzień laby co miesiąc od obowiązków domowych pewnie nie jednej pani by się marzył.) Jasio biegał, bawił się i rozrabiał z innymi. Patrząc uczył się, a wzrastając w siły brał czynny udział u pracach wspólnych, lub zastrzeżonych tylko dla młodzieży.  Czasem zbierał cięgi od innych, a czasem od rodziny za odpowiednio, nieodpowiednie zachowanie i czyny.

Więcej…
 
Co widział 'Jasiu' sto lat temu w Papui - opowieść druga PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. SAC WD   

By rodzina i wieś miały co jeść trzeba by coś posadzić - czyli zrobić "ogród", lub coś upolować. Nie ma o czym gadać gdy są traktory, maszyna i narzędzia. Zupełnie inna historia, gdy do dyspozycji jest tylko ogień, kamienna siekiera i jakiś patyk.

Tu dodam tylko, że las tropikalny w zasadzie się nie pali. Jest zbyt wilgotny. Aby ściąć choćby drzewo, to nie wystarczy walić w nie kamienną siekierą. Zupełnie nieskuteczne.

Takie drzewo obłupuje się najpierw z kory, poczym odpowiednio się je opala i później również odpowiednio - obtłukuje, i tak aż do oczekiwanego skutku. Później pora na następne i następne, aż padnie kawałek dżungli. Łatwo powiedzieć gdy sprawa z uschniętym, czy spróchniałym, ale ze zdrowym i wybujałym zaczyna prawdziwa "zabawa".

 

Więcej…
 
Co widział 'Jasiu' sto lat temu w Papui PDF Drukuj Email
Wpisany przez ks. SAC WD   

Kiedy poczynał się nowy człowiek, rodzice musieli zapewnić mu prawidłowe warunki do zaistnienia. Ówczesna wiedza i prawo nakazywały minimum dwumiesięczne, (a bywało w niektórych rejonach, że i trzymiesięczne) poczynanie nowego potomka.

Dzień po dniu pracowano nad jego prawidłowym zaistnieniem. Zawsze później inni mogliby zarzucić ojcu, jeśli dziecko urodziło się ułomne, że dopuścił się zaniedbań w swym tak ważnym obowiązku, a to wielki wstyd. Taka była wiedza o życiu przekazywana podczas edukacji seksualnej w czasie przygotowania do życia - również w "haus boju", a później praktykowana.

Kiedy więc przychodził na świat nowy człowiek, rodził się on w specjalnym miejscu i domu zwanym "haus karim" (czyt.: dom porodowy), wyznaczonym przez starszyznę i to zazwyczaj w odosobnionym miejscu. Nowa matka, przez ten czas pozostawała pod opieką doświadczonych wioskowych "położnych", a później jeszcze kilka tygodni - nawet do miesiąca, by w końcu przynieść do domu nowego potomka w pełni swej okazałości.

 

Więcej…
 
Wreszcie stanął dom PDF Drukuj Email
Wpisany przez Budowniczowie   

Dnia 31 Maja 2011. Po 18 roboczych tygodniach udało nam się zakończyć budowę domu na stacji w parafii Roma, gdzie swą posługę pełnił Ks. Jacek Bilik SAC.

Zaczęło się niepozornie od zainicjowania przez proboszcza akcji zbiórki funduszy na budowę nowej plebani zwanej po naszemu ?domem ojca?. Dobre dwa lata organizowania i zbierania funduszy zaowocowały kapitałem wyjściowym, pozwalającym rozpocząć budowę. Trzeba tu dodaj jednocześnie, że jak do tej pory w całej historii naszej diecezji jest to pierwszy taki przypadek, kiedy plebania powstaje mocą i sumptem parafian i proboszcza tylko.

Więcej…
 
<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 10