|
|
 |
 |
 |
I choć Nowy Rok rozpoczęty trzy miesiące temu, to na Kairiru "świętowanie" Nowego Roku na długo zostanie w pamięci ludzi: i to nie dlatego, że słuchają radia, w którym podawane są wciąż informacje na temat noworozpoczętego roku w Chinach: roku tygrysa.
Świętowanie jak świętowanie: trochę krzyków, uderzenia w dzwony, składane życzenia, petardy zrobione z bambusów... To krajobraz powtarzający się co rok. Jednakże w tym roku, i smutno jest mi to mówić, górę wziął papuaski bimber niż prawdziwa radość z tego, iż Bóg dał nam nowy rok życia.
W jednej z wiosek 5 młodych ludzi piło alkohol. Jeden z nich upił się do nieprzytomności. 3 innych poszło gdzieś po kolejne zapasy. Ten co został, zamordował swojego ...
|
Czytaj więcej...
|
|
 |
 |
 | |
 |
 |
 |
11 lutego 1990r.
Z nutą żalu pożegnaliśmy dziś w godzinach popołudniowych ks. Kuracińskiego i ks. Gwarka, którzy odlecieli do Mout Hagen, by stamtąd po dwóch dniach odlecieć do South Korea.
Milsze są spotkania niż rozstania. W ten sposób zostaliśmy sami na obcej ziemi, zdani na wolę Boga i na modlitwę tych, którzy nam ją obiecali. Rozpoczyna się więc realizacja tego, co dotychczas było tylko w planach i w wyobraźni. Co będzie - wie tylko Bóg. Życie nasze tutaj będzie odkrywaniem kart Bożych.
|
|
|
 |
 |
 | |
 |
 |
 |
6 lutego 1990r.
Wczoraj z ks. Biskupem odwiedziliśmy dwie parafie, gdzie po kursie językowym mamy się przenieść na rok wprowadzający: Yangoru i Sassaja. Obie dobrze zorganizowane.
Ta ostatnia, w planach ks. Biskupa, jest przeznaczona do przejęcia przez nas - w przyszłości.
Wczoraj też rozmawialiśmy z Superiorem SVD, a dziś z ekonomem diecezjalnym. Dziś przenieśliśmy się z Marianem do Centrum Pastoralnego, prowadzonego przez ks. Jana Szweda SVD, gdzie przez najbliższy okres będziemy uczyć się pidgin.
|
|
|
 |
 |
 | |
 |
 |
 |
Z pobieranych kiedyś nauk i z doświadczenia, które nabywam, wynoszę, że człowiekowi zawsze towarzyszyły ciągotki i chęć dążenia, by: mieć większą moc, siłę: podbijać, zdobywać, odkrywać; panować nad światem czy nad drugim człowiekiem.
I człowiek czynił wszystko, by tego dopiąć i osiągnąć – „Pierwotny mechanizm życia”. Ludożerstwo rytualne, dokonywane przez przodków tych, wśród których – ze zrządzenia Bożego – przyszło mi pracować, miało właśnie to na celu: zjeść niektóre narządy pokonanego, by przez to pozyskać jego siłę i moc. I stać się jeszcze silniejszym.
Pracując kiedyś nad rzeką Sepik, szukałem motywów ich „krwawego” rytuału inicjacji, któremu poddawani byli niemalże wszyscy mężczyźni, a w jednej wiosce (Werman) nawet i kobiety. Polegało to na kilkutygodniowym odizolowaniu kandydatów, nacinaniu ich skóry ...
|
Czytaj więcej...
|
|
 |
 |
 | |
|
|